Twój wewnętrzny tłum

· Thanissaro Bhikkhu · Medytacje 3

Mowa omawia, jak przeszkody i silne emocje potrafią przejąć umysł, zniekształcając postrzeganie i skłaniając do działań, których później można żałować. Praktyka polega na rozpoznawaniu ich jako przemijających stanów, nieutożsamianiu się z nimi i szukaniu schronienia w oddechu, aż „burza” w umyśle minie.

Nagranie

Pobierz MP3

Tekst mowy

Umysł jest jak zebranie mieszkańców miasta: mnóstwo ludzi, mnóstwo różnych opinii. Czasami takie zebranie jest dobrze prowadzone – ludzie są rozsądni, uprzejmi – ale często wymyka się spod kontroli. Ludzie zaczynają krzyczeć i władzę przejmuje coś w rodzaju psychologii tłumu. Jeśli stoisz poza tłumem, dość łatwo zobaczyć, że ludzie zachowują się jak szaleni. Ale jeśli zejdziesz w sam środek tłumu, między wystarczająco wielu ludzi, którzy wierzą na przykład, że ktoś jest czarownicą, możesz w końcu ją podpalić. A potem, gdy jest już po wszystkim, mówisz: „Rany, jak to się stało?”.

Tak samo jest z umysłem. Od czasu do czasu pojawia się jakaś szalona idea i opanowuje każdy głos w umyśle, a jedyny sposób, żeby nie dać się porwać temu szaleństwu, to stanąć z boku. Niestety, w twojej głowie nie ma żadnego małego przedziału poza mózgiem, do którego mógłbyś pójść, żeby uciec od tych głosów. Jesteś tam razem z nimi. Istnieje jednak pewien aspekt twojej świadomości, oddzielony od tych głosów, i odnalezienie go jest w medytacji naprawdę ważną umiejętnością.

Są stany umysłu, które Buddha nazwał „przeszkodami” i które mogą przetaczać się przez umysł. Problem z każdą z nich – pragnieniem zmysłowym, wrogością, ospałością i odrętwieniem, niepokojem i lękiem albo niepewnością – polega na tym, że cię zaślepia. Zaczynasz widzieć rzeczy zgodnie z daną przeszkodą i tracisz z oczu to, co naprawdę służy twojemu prawdziwemu dobru. Innymi słowy, kiedy pojawia się pragnienie zmysłowe, jego przedmiot „naprawdę jest” atrakcyjny i nie możesz znieść tego, że miałbyś za nim nie pójść. Kiedy pojawia się wrogość, osoba, której nie lubisz, „naprawdę” jest złym człowiekiem. Tak to wygląda. Kiedy pojawia się senność, potrafisz przekonać siebie, żeby zasnąć, uciąć sobie dodatkową drzemkę, obudzić się, przewrócić na drugi bok i znowu zasnąć, bo ciało w takiej chwili „naprawdę potrzebuje snu”. I tak dalej, przez całą listę. A jednak kiedy przeszkoda minie, patrzysz wstecz i uświadamiasz sobie, że wcale nie musiałeś za nią iść. Mogłeś sobie doskonale poradzić, nie podążając za przedmiotem swojej żądzy czy pragnienia. Mogłeś sobie doskonale poradzić, nie robiąc nic paskudnego osobie, której nie lubisz. Po prostu w tamtej chwili twoje postrzeganie było zniekształcone.

Buddha porównuje każdą z przeszkód do innego rodzaju wody. Pragnienie zmysłowe jest jak woda z barwnikiem. Powiedzmy, że w wodzie jest czerwony barwnik: rzeczy w wodzie wyglądają na czerwone, ale kiedy je wyjmiesz, wcale takie nie są. To był tylko barwnik w wodzie. Wrogość jest jak wrząca woda. Jeśli próbujesz zajrzeć w głąb wrzącej wody, nie możesz niczego zobaczyć wyraźnie z powodu wzburzenia. Ospałość i odrętwienie są jak woda pełna glonów. Niepokój i lęk to woda pomarszczona przez wiatr. Niepewność jest jak woda w ciemności. Nawet jeśli woda z natury jest przejrzysta, nie znajduje się w warunkach, w których można cokolwiek w niej zobaczyć.

Kiedy umysł zostaje opanowany przez te przeszkody, nie możesz naprawdę widzieć rzeczy takimi, jakie są. Musisz więc nauczyć się rozpoznawać przeszkody, gdy się pojawiają, i uświadamiać sobie, że nie chcesz się w nie angażować. Jeśli uchwycisz je na czas, na bardzo wczesnym etapie, możesz powiedzieć sobie: „To jest przeszkoda. To nie jest coś, w co warto się angażować”. Możesz się od niej oddzielić. To jedna z podstawowych umiejętności, których potrzebujesz nie tylko jako medytujący, lecz także po to, by przetrwać w życiu.

Kiedy odwiedziłem Ajaan Suwata po raz ostatni – po wypadku samochodowym miał uszkodzony mózg – wspomniał, że miał dość uważności, by wiedzieć, kiedy jego mózg nie funkcjonuje właściwie. Powiedział, że mózg podsuwał mu najróżniejsze dziwne postrzegania. Ale ponieważ był dobrym medytującym, rozwinął uważność, dzięki której nie dawał się im porwać. To było czymś zupełnie innym niż w przypadku mojego ojca, u którego na starość rozwinęła się demencja parkinsonowska. Widział w domu wielkie zwierzęta i ludzi popełniających samobójstwo na podwórku – najróżniejsze niepokojące rzeczy. Próbowałbyś go przekonać, żeby zrozumiał, że to wszystko były złudzenia, ale by ci nie uwierzył. Jeśli w salonie był czarny pies, to w salonie był czarny pies, bez względu na to, jakie dowody można było mu pokazać, że go tam nie ma. To właśnie różnica między umysłem wytrenowanym a niewytrenowanym.

Dlatego musisz zduszać te rzeczy w zarodku. W przeciwnym razie w umyśle władzę przejmuje psychologia tłumu, a chodzi nie tylko o głosy krzyczące w twojej głowie, lecz także o zmiany w ciele. Krew zaczyna szybciej krążyć, serce bije szybciej, w różnych częściach ciała pojawiają się różne odczucia napięcia i ucisku. Kiedy jesteś rozgniewany, pojawia się dziwne uczucie w brzuchu. A ponieważ występują objawy fizyczne, mówisz: „Rany, to musi być to, co naprawdę czuję”. Ale tak nie jest. To tylko twoje hormony szaleją. Hormon dostaje się do krwi i krąży w ciele nawet wtedy, gdy dany stan umysłu już minął. Przywykłeś do myśli, że jeśli byłeś rozgniewany, a fizyczne objawy gniewu wciąż są w ciele, to nadal musisz być rozgniewany. To robi miejsce dla myśli gniewu, by wróciła i znowu przejęła władzę. Dlatego warto sobie przypominać: „To tylko hormony we krwi, a sama myśl gniewu przychodzi i odchodzi”. Tak samo jest ze wszystkimi innymi przeszkodami.

Sam fakt, że istnieje fizyczny objaw, nie znaczy, że emocja jest szczególnie realna. To tak jak z ludźmi przedstawiającymi argumenty. Ostatnio czytam krytykę książki o regułach mnichów, a autor tej krytyki ma zarówno mocne argumenty, jak i słabe. Mocne argumenty to te, w których po prostu wskazuje: „To jest błędne tłumaczenie” – i tyle. Kiedy argumenty są słabe, zaczyna robić się napastliwy i dorzuca dużo emocji.

Tak właśnie działa umysł. Kiedy jakieś konkretne skalanie umysłu wie, że ma słabą sprawę, krzyczy, wrzeszczy i używa każdej sztuczki, jaka przyjdzie mu do głowy, żeby popchnąć cię do pójścia za nim. Kiedy więc takie rzeczy pojawiają się z wielką siłą, naucz się rozpoznawać je po prostu jako reklamowy szum skalań umysłu – tak samo jak uczysz się przejrzeć szum reklamy. Jeśli wszystko inne zawiedzie, po prostu się schroń i przeczekaj, bo czasami, kiedy te rzeczy pojawiają się naprawdę mocno, muszą się wyczerpać. Jedyne, co możesz zrobić, to postanowić, że nie ustawisz się z nimi w szeregu, że nie będziesz działał pod ich władzą, i po prostu schronić się przy oddechu. Nie angażuj się w rozmowy. Nie daj się wciągnąć w krzykliwą kłótnię.

To jak tamta burza sprzed kilku lat, z wiatrem wiejącym z prędkością stu mil na godzinę: nie mogłeś zrobić nic poza pozostaniem w namiocie albo w swojej chacie i czekaniem, aż burza minie. Rano, kiedy wiatr ucichł, mogłeś wyjść, ocenić szkody i ustalić, co trzeba zrobić, ale gdy wiało, trudno było cokolwiek ustalić. Kiedy więc te silne emocje przewiewają przez umysł, po prostu staraj się pozostawać od nich oddzielony. Schroń się i przeczekaj.

Ajaan Lee ma dobry sposób patrzenia na te rzeczy. Mówi: „Nie wiesz, kto naprawdę przemawia w twoim umyśle. Masz we krwi wszystkie te małe zarazki. Może myśli w twoim umyśle są myślami tych małych zarazków przechodzących przez twój mózg. Albo może widziałeś przypadki ludzi rzeczywiście opętanych przez ducha. Może to duch przychodzi i próbuje opętać twój umysł”. Innymi słowy, naucz się nie utożsamiać z tymi szalonymi głosami. Zapytaj siebie: gdybyś rzeczywiście poszedł za tym konkretnym głosem, dokąd by cię zaprowadził? A jeśli zaczynasz dostawać szalone odpowiedzi na to pytanie, uświadamiasz sobie: „Tutaj nie da się prowadzić rozmowy”. Po prostu się schroń i przeczekaj. Poczekaj, aż burza minie. Poczekaj, aż szaleństwo psychologii tłumu się wyczerpie, ale ważne jest to, żebyś nie stał się częścią tłumu.

Jeśli potrafisz zyskać tego rodzaju perspektywę wobec swoich myśli, możesz oszczędzić sobie wiele cierpienia. Jak mówi ta naklejka na zderzak: „Nie wierz we wszystko, co myślisz”. Nie utożsamiaj się ze wszystkim, co przechodzi przez twój umysł. Nie daj się nabrać na reklamowy szum skalań umysłu, które forsują swoją sprawę. Kiedy te rzeczy stają się naprawdę silne, trzymaj się oddechu jak ostatniej deski ratunku. Gdy burza minie, będziesz zadowolony, że nie pozwoliłeś się porwać.

Źródło i licencja

Oryginalny tytuł
Your Inner Mob
Licencja
Creative Commons Attribution-NonCommercial 4.0 International (CC BY-NC 4.0)
Nota
Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.