Tłumione emocje
Medytacja nie polega na tłumieniu emocji ani na udawaniu spokoju, lecz na uczeniu się mądrego podejścia do tego, co pojawia się w umyśle. Thanissaro Bhikkhu pokazuje, jak praktyka oddechu tworzy nową ramę odniesienia wobec przyjemności, bólu i lęku, dzięki której można badać doświadczenie zamiast reagować nawykowo. W ten sposób medytacja rozwija większą jasność, dociekliwość i zdolność widzenia zależności.
Nagranie
Tekst mowy
Badacze przeprowadzili badania pokazujące, że ludzie, którzy regularnie tłumią swoje emocje, bywają mniej inteligentni niż ci, którzy tego nie robią. Są mniej spostrzegawczy i trudniej im jasno przemyśleć różne sprawy. Pojawia się więc pytanie: czy kiedy medytujesz, ogłupiasz samego siebie? To zależy od tego, jak medytujesz.
Najpierw jednak trzeba zrozumieć, co znaczy tłumić emocję: zaprzeczasz, że ona istnieje. Innymi słowy, tłumienie nie oznacza po prostu, że jej nie wyrażasz; oznacza także, że próbujesz ukryć ją przed samym sobą. W umyśle wznoszą się mury zaprzeczania. Utrudniają jasne myślenie, łączenie faktów, dostrzeganie zależności. A utrzymywanie tych murów wymaga wiele energii, co znaczy, że masz jej mniej na obserwowanie. Właśnie dlatego tłumienie emocji czyni cię mniej bystrym.
Kiedy więc medytujesz, ważne jest, by zrozumieć, że nie jesteś tu po to, aby tłumić emocję, zaprzeczać jej istnieniu. Chcesz bardzo jasno widzieć, co dzieje się w umyśle, ale jednocześnie chcesz nauczyć się używać umysłu mądrze, mądrze podchodzić do swoich emocji. Kiedy w umyśle pojawia się lęk, chciwość, gniew albo złudzenie, wyrażenie ich na zewnątrz niekoniecznie pomaga, ponieważ czasem także to utrudnia obserwowanie tego, co się dzieje. Musi istnieć Droga Środka między wyrażaniem a tłumieniem. To ważne. Często podczas medytacji próbujesz mówić sobie: „Nie reaguj. Po prostu zachowaj równowagę. Nie ekscytuj się. Nie nakręcaj się sprawami”. A potem próbujesz przekonać samego siebie, że właśnie tak naprawdę jest. Widzisz ideały człowieka przebudzonego – bardzo spokojnego, pełnego pokoju, zrównoważonego – i próbujesz sklonować spokój, sklonować równowagę. Pamiętaj jednak, że Właściwe Klonowanie nie jest jednym z czynników Ścieżki.
Właściwym czynnikiem jest tu Właściwa Uważność: posiadanie właściwej ramy odniesienia do pracy z bólem i przyjemnością, gdy się pojawiają. Jeśli patrzysz na przyjemność po prostu jako na coś, ku czemu trzeba biec, albo na ból jako na coś, czego trzeba się bać lub przed czym trzeba uciekać, tworzysz sytuację, w której pojawiające się emocje – upodobanie i niechęć – będą przeszkadzać w rzeczywistym widzeniu czegokolwiek. Chcesz więc stworzyć inną ramę. Zamiast widzieć siebie jako osobę korzystającą z bólu albo przyjemności, chcesz rozmontować to postrzeganie. Chcesz mieć inny sposób podchodzenia do bólu i przyjemności, tak aby ból ci nie zagrażał i abyś nie oddawał się po prostu przyjemności.
Właśnie dlatego potrzebujesz techniki jako podstawy swojej medytacji. Wiele razy mówiliśmy o medytacji jako o czymś, co nie jest tylko techniką, ale zarazem bez techniki nie możesz medytować. Musisz widzieć technikę w kontekście pewnych wartości, pewnych zrozumień, ale nie możesz jej lekceważyć – ponieważ daje ci ona część twojej ramy odniesienia.
Na przykład pracujesz tu z oddechem i możesz zauważyć, że niektóre sposoby oddychania są wygodniejsze niż inne. Wtedy zaczynasz dostrzegać związek między dyskomfortem a oddechem, między wygodą a oddechem. A ponieważ oddech jest czymś, co do pewnego stopnia możesz kontrolować, masz punkt zaczepienia. Możesz próbować oddychać na różne sposoby. Możesz zmieniać rytm. Możesz zmieniać fakturę, głębokość. Możesz próbować oddechu ciężkiego, lekkiego, szerokiego albo wąskiego, płytkiego albo głębokiego. To zmiana mechaniki oddychania.
Możesz także zmienić swoje postrzeganie oddechu. Kiedy robisz wdech, co dokładnie się dzieje? Co się porusza? I co porusza czym? Często mamy kreskówkowe wyobrażenia o tym procesie, a te wyobrażenia określają, które mięśnie będziemy rozszerzać, które będziemy kurczyć, które doznania uznamy za konieczną część wdechu, a które za konieczną część wydechu. Jeśli jednak nauczysz się kwestionować te założenia, odkryjesz, że oddech się otwiera. Pojawia się znacznie więcej możliwości. Możesz wyobrazić sobie ciało jako gąbkę: kiedy oddychasz, energia wpływa i wypływa przez każdy por. Jeśli zastosujesz takie postrzeganie do oddychania, zmieni się również rzeczywiste fizyczne doznanie oddechu. Zmieni się rytm. Albo możesz myśleć, że masz rdzeń energii biegnący przez środek ciała. Wdech wpływa do tego centralnego rdzenia; kiedy wypływa, opuszcza ten centralny rdzeń. Możesz też myśleć o oddychaniu przez części ciała, które zwykle nie są kojarzone z oddechem. Możesz na przykład oddychać przez nogi, przez mózg albo przez dłonie.
Kiedy eksperymentujesz z wyobrażeniami dotyczącymi oddychania, odkrywasz wiele odmian. I dają one różne rezultaty pod względem poczucia ulgi albo dyskomfortu, przyjemności albo bólu. Odkrywasz, że wzorce napięcia w ciele, które uważałeś za konieczne do siedzenia prosto albo do oddychania, w rzeczywistości wcale nie są konieczne. Możesz oddychać przez nie, a one zaczynają się rozluźniać. To prowadzi cię do badania także innych odczuć zablokowania albo bólu w ciele.
Powiedzmy, że odczuwasz ból w kolanie. Ile z tego bólu jest rzeczywiście skutkiem przyczyn fizycznych, a ile skutkiem sposobu, w jaki oddychasz? Możesz eksperymentować i w ten sposób technika daje ci inną ramę patrzenia na doznania przyjemności i doznania bólu. Innymi słowy, tam gdzie pojawia się przyjemność, uświadamiasz sobie, że aby ją utrzymać, nie możesz się w niej po prostu pławić ani tworzyć poczucia siebie jako kogoś, kto ją łapczywie połyka, bo zwykle to kładzie jej kres. Jeśli jednak pozostajesz z oddechem i utrzymujesz właściwe postrzeganie oddychania, możesz utrzymać także to poczucie przyjemności. To coś pozytywnego. W końcu przyjemność płynąca ze skupienia należy do czynników Ścieżki: do Właściwego Skupienia. Jest czymś, co należy rozwijać.
Jeśli chodzi o ból, on także staje się czymś, do czego możesz podejść za pomocą narzędzi, których nauczyłeś się dzięki swojej technice. Spróbuj oddychać przez napięcie wokół bólu. Jeśli ból jest w kolanie, możesz myśleć o oddechu wpływającym i wypływającym dokładnie przy kolanie. Albo możesz myśleć, że schodzi w dół nogi, przechodzi przez ból w kolanie, a potem wypływa przez palce stóp. Albo jeśli już wpływa do kolana, możesz myśleć, że wpływa od strony rzepki albo od tyłu kolana. Istnieją najróżniejsze sposoby, na jakie możesz bawić się swoim postrzeganiem oddechu.
Kiedy z nimi eksperymentujesz, odkrywasz, że mają ważny wpływ na rzeczywiste odczucie bólu i na twoją postawę wobec bólu. Czujesz się mniej przez niego zagrożony. Zaczynasz rozwijać dociekliwą postawę, a jak mówił Buddha, właśnie tak podchodzi się do Pierwszej Szlachetnej Prawdy. Chcesz ją pojąć, a to wymaga, byś był dociekliwy wobec bólu, byś próbował go zrozumieć.
Technika oddechu daje ci więc kilka ważnych sposobów radzenia sobie z bólem. Zamiast po prostu siedzieć tutaj i nakręcać się z powodu bólu – myśląc: „Oto siedzę i robię sobie krzywdę, pozwalając, żeby moje kolano było tak zgięte” – możesz skupić się na czymś innym: „Dobrze, jaka jest mechanika bólu? Jak wiąże się ona z przepływem energii w ciele?”. Wygodne doznanie oddechu jako podstawa w jakiejś innej części ciała daje ci miejsce, do którego możesz się udać, kiedy ból staje się zbyt trudny do zniesienia. Masz miejsce, ku któremu możesz się zwrócić i do którego możesz pobiec, a kiedy masz takie poczucie bezpieczeństwa i ochrony, czujesz się mniej zagrożony przez ból. Jesteś bardziej dociekliwy, a jednocześnie naprawdę masz narzędzia, które mogą ból zmniejszyć.
A ponieważ twoje podejście polega na dociekaniu, a nie na próbie odepchnięcia bólu albo wyciśnięcia go z siebie, twoja postawa będzie miała ogromny wpływ na to, jak doświadczasz bólu. Zdarza się, że zmiana postawy sprawi, iż ból zniknie. Innym razem ból nie zniknie, ale to nie ma znaczenia, ponieważ nie próbujesz karmić się bólem. Nie czujesz się zmuszony do konsumowania bólu. Nie jesteś już konsumentem. Jesteś eksperymentatorem, który docieka: „Jaka jest natura tego bólu? Na ile sposób oddychania wpływa na ból? Na ile twoja postawa wpływa na ból? Co robisz takiego, że ból rani umysł?”. W końcu ból jest czymś w ciele. Nie musi ranić umysłu. Robimy nieumiejętne rzeczy, mamy nieumiejętne postawy, nieumiejętne sposoby odnoszenia się do bólu, które wciągają go do umysłu. Musimy się odwrócić i spojrzeć: „Dobrze, co robimy takiego, że ból staje się cierpieniem dla umysłu?”.
Tworząc więc tę nową ramę odniesienia poprzez technikę, nie tłumisz swojego lęku przed bólem. Twoja nowa rama odniesienia zmienia twoją postawę wobec bólu, tak abyś mógł widzieć go jaśniej.
Często wierzymy, że nasze emocje są czymś danym, że są czysto trzewne, że pojawiają się przed naszymi myślami, ale niekoniecznie tak jest. Wiele niewypowiedzianych albo słabo wyrażonych postaw zostało pogrzebanych w naszych umysłach – wiele nieumiejętnych nawyków radzenia sobie, powiedzmy, z bólem, pochodzących z dawnych czasów. To właśnie one podsycają nasze emocje związane z bólem. Podsycają także nasze emocje związane z przyjemnością. Kiedy jednak tworzymy tę nową ramę, zaczniemy poruszać niektóre z tych postaw i podawać je w wątpliwość: „Kim jest to »ja«, które pożerało przyjemność, a potem nagle odkrywa, że pożera ból? Kim jest ten konsument? I czy tylko konsumuje, czy także wytwarza ból, wytwarza przyjemność?”. Zacznij kwestionować te postawy, aby jaśniej zobaczyć, co naprawdę się dzieje.
W ten sposób nie próbujesz klonować Przebudzenia i nie próbujesz tłumić swoich emocji. Po prostu uczysz się radzić sobie z emocjami w bardziej inteligentny sposób. A wtedy medytacja, zamiast czynić cię mniej bystrym, w rzeczywistości czyni cię bardziej spostrzegawczym, bardziej inteligentnym, lepiej zdolnym do widzenia zależności. Nie chodzi o tłumienie. Nie chodzi o udawanie, że jesteś przebudzony, kiedy nie jesteś. Uczysz się po prostu bardzo szczerze patrzeć na to, co naprawdę się dzieje, ucząc się kwestionować swoje założenia dotyczące tego, co w tym, co się dzieje, wydaje się oczywiste.
Medytacja nie jest więc procesem programowania cię na określony rodzaj osobowości ani określony sposób zachowania. Nie uczy cię niczego klonować. Jest serią instrukcji, jak badać. Zamiast nakładać kolejne zaprzeczanie na zaprzeczanie, które już istnieje w umyśle, uczysz się je zdejmować i się go nie bać; nie bać się tego, co znajdziesz, kiedy będziesz je zdejmować, ponieważ masz narzędzia, by poradzić sobie ze wszystkim, co się pojawi.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Suppressed Emotions
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.