Rozumna równowaga
Równowaga nie jest obojętnością, lecz realistycznym przyjęciem zasady karmy: każdy jest właścicielem swoich czynów, a nasze możliwości pomagania sobie i innym mają granice. Mowa pokazuje, jak dzięki równowadze oszczędzać energię, nie rozpamiętywać przeszłych błędów i kierować uwagę na umiejętne działania możliwe tu i teraz. W ten sposób miłująca dobroć, współczucie i współradość nie wypalają się, lecz zostają właściwie ukierunkowane na ścieżce praktyki.
Nagranie
Tekst mowy
Każdego wieczoru przed medytacją recytujemy cztery wzniosłe postawy: miłującą dobroć – „Oby wszystkie żywe istoty były szczęśliwe”; współczucie – „Oby wszystkie były wolne od cierpienia i bólu”; współradość – „Oby nie utraciły szczęścia, które odnalazły”.
A potem jest równowaga. Zamiast mówić: „Wszystkie żywe istoty mogą sobie iść do diabła, nic mnie to nie obchodzi”, recytacja mówi: „Wszystkie żywe istoty są właścicielami swoich czynów, spadkobiercami swoich czynów”.
Jak dokładnie ta myśl wiąże się z równowagą? Zauważcie, że pojawia się jako ostatnia na liście. Innymi słowy, najpierw rozwijasz miłującą dobroć, współczucie i współradość. Potem jednak przychodzi moment, w którym uświadamiasz sobie, że możesz mieć dla ludzi miłującą dobroć, a oni mimo to nie są szczęśliwi. Możesz im współczuć, a oni nadal nie uwalniają się od swojego cierpienia. Możesz odczuwać współradość z powodu ich szczęścia, a oni go nadużywają. Nadużywają swojej władzy, nadużywają swojego bogactwa. Zaczynasz rozumieć, że możesz zrobić tylko tyle – nie tylko dla innych ludzi, lecz także dla siebie.
W tym miejscu pojawia się refleksja nad karmą. Uświadamiasz sobie, że pewne rzeczy są spowodowane dawną karmą i nie da się ich zmienić. Karma innych ludzi nakłada na nich ograniczenia; twoja własna karma nakłada ograniczenia na ciebie. Musisz żyć realistycznie w obrębie tych ograniczeń. Możesz je trochę przesuwać, możesz sprawdzać granice, żeby zobaczyć, jak wiele możesz zrobić dla własnego szczęścia i szczęścia innych, ale przychodzi moment, kiedy granice stawiają opór. Uświadamiasz sobie, że w danym czasie możesz zrobić tylko tyle. Możesz zrobić tylko tyle z energią i talentami, które masz. Właściwą odpowiedzią jest więc odłożenie na bok tych obszarów, w których nie możesz pomóc albo niczego zmienić, żeby móc skupić się na tych, w których możesz.
O to właśnie chodzi w recytacji o karmie: ma dać ci poczucie priorytetów, przypomnieć, co jest ważne. Masz ograniczoną ilość energii, ograniczoną ilość czasu w tym życiu. Pomagasz tam, gdzie możesz, ale jeśli nie możesz pomóc, nie ma sensu się denerwować, nie ma sensu przez to cierpieć. Nie ma sensu zużywać energii w obszarach, w których po prostu nie możesz nic zmienić, bo masz jej tylko określoną ilość. Równowaga oznacza pogodzenie się z zasadą karmy, tak abyś mógł działać w jej obrębie i mądrze używać swojej energii. To część znaczenia słów: „Cokolwiek czynisz dobrego lub złego, tego będziesz spadkobiercą”. Musisz przyjąć zasadę karmy, jeśli chcesz umiejętnie korzystać z tego, co masz.
Nauka o równowadze nie zachęca do zimnej obojętności. Po prostu przypomina ci, gdzie leżą twoje priorytety, gdzie są twoje ograniczenia i że musisz działać w ich obrębie. Innymi słowy, jeśli jakaś sprawa pochodzi z twojej dawnej karmy, rozumiesz, że nie możesz tego zmienić. To, co możesz zmienić i kształtować, to to, co robisz właśnie teraz. Skup się więc na tym.
Jest taki fragment, w którym Buddha mówi o umiejętnych i nieumiejętnych sposobach nauczania o karmie oraz myślenia o karmie. Nieumiejętny sposób polega na mówieniu, że każdy, kto czyni zło, pójdzie do piekła; każdy, kto zrobi coś złego, będzie cierpiał. Spoglądasz wstecz i uświadamiasz sobie, że ty, tak jak wszyscy inni, zrobiłeś w życiu pewne złe rzeczy: były chwile, kiedy kierowałeś się intencjami mniej niż szlachetnymi albo poniżej tego, co w tobie najlepsze. Jeśli po prostu rozpamiętujesz swoje wielkie błędy, wpadasz w spiralę, która prowadzi w dół, w dół i jeszcze niżej. W niczym ci to nie pomaga. Powinieneś natomiast przypomnieć sobie, że choć istnieje dawna karma, istnieje też nowa karma, czysta karta. W tej chwili możesz swobodnie wybrać, by działać tak umiejętnie, jak to możliwe. Cokolwiek nieumiejętnego zrobiłeś w przeszłości, po prostu odłóż to na bok. Postanów, że nie popełnisz ponownie tego samego błędu. A potem idź dalej. Nie chodzi o to, by zaprzeczać swoim błędom. Otwarcie je uznajesz. Nie chodzi o to, by traktować je lekceważąco. Rozumiesz, że błąd jest błędem i nie chcesz go powtarzać. Ale jeśli po prostu rozpamiętujesz błędy popełnione w przeszłości, nie zostawiasz sobie energii potrzebnej do umiejętnego działania w chwili obecnej.
To kwestia priorytetów: gdzie skupisz swoją energię, żeby uzyskać najlepsze rezultaty? Refleksja łącząca zasadę karmy z równowagą ma oczyścić pole, abyś mógł skupić się właśnie tam – na swoich obecnych działaniach. To tam leży prawdziwy problem. To właśnie leży u podstaw zasadniczej struktury rzeczywistości. Kiedy potrafisz skupić się tutaj, nie wikłasz się we wszystkie „co by było, gdyby” dotyczące przeszłości: „Co by było, gdybym zrobił to? Co by było, gdybym nie zrobił tamtego?”. Wszystkie te „co by było, gdyby” dotyczące przeszłości są ogromną stratą czasu. Ważne „co by było, gdyby” brzmi: „Co by było, gdybym teraz działał umiejętnie?”. Spróbuj tego.
Buddyzm nie uczy bezduszności. Zaczyna od miłującej dobroci. Spójrz na ścieżkę: jest to sposób pracy dla własnego dobrostanu i dobrostanu tych, którzy są wokół ciebie, sposób położenia kresu cierpieniu. To miłująca dobroć wcielona w działanie w ogromnej mierze. Nauka o równowadze ma dopilnować, żeby twoja miłująca dobroć nie wypadła z drogi, nie wypaliła się i nie traciła czasu, gubiąc się w nieumiejętnych bocznych ścieżkach.
Innymi słowy, Buddha nie mówi ci, żebyś był obojętny wobec swoich wyborów w chwili obecnej ani żebyś mówił: „Kogo obchodzi, co robię w chwili obecnej?”. Nie możesz tak myśleć. Musisz pozwolić, by miłująca dobroć, współczucie i współradość kierowały twoim wyborem tego, jak będziesz działać właśnie teraz – i właśnie teraz, i właśnie teraz, gdy teraźniejszość wciąż przesuwa się w czasie. Nie możesz być wobec tego obojętny. Musi być w tobie silne pragnienie, cel i postanowienie, by robić rzecz najbardziej umiejętną, jaką możesz zrobić w każdej chwili, w której jesteś świadomy swoich wyborów. Musisz coraz wyraźniej uświadamiać sobie, jakie dokładnie wybory podejmujesz. To wymaga wysiłku i energii.
Rozwijanie równowagi pozwala oszczędzać zasoby, abyś mógł skupić je tam, gdzie są najbardziej użyteczne, gdzie naprawdę mogą coś zmienić. Równowagę wobec ścieżki rozwijasz dopiero wtedy, gdy osiągnąłeś cel. Nawet równowaga, którą odczuwasz po osiągnięciu celu, także zostaje przekroczona w tym, co teksty nazywają „niewytwarzaniem”. Innymi słowy, rozumiesz, że równowaga jest wyborem, którego dokonujesz: to są rzeczy, które odłożysz na bok; to są rzeczy, na których się skupisz. Jeśli chodzi o rzeczy, które odkładasz na bok, naprawdę musisz pozwolić sobie, by się nimi nie wzburzać. Kiedy ścieżka zostaje ostatecznie dopełniona, wtedy również ona wchodzi w obszar równowagi. Możesz ją puścić. Nie wytwarzaj niczego, nawet wyborów równowagi. Wtedy umysł zyskuje uwolnienie.
Rozwijasz więc powszechną równowagę, przyjmując zasadę karmy, ale stosując tę zasadę do swoich dawnych i obecnych wyborów, aż do końcowego punktu ścieżki potrzebujesz równowagi selektywnej. W ten sposób równowaga – zamiast być ogólną obojętnością wobec wszystkiego, co przypominałoby bycie martwym człowiekiem – staje się ważnym narzędziem, które utrzymuje cię przy życiu i w działaniu, pilnując, by cała energia i aktywność, które możesz poświęcić chwili obecnej, zostały użyte w najlepszy możliwy sposób. W przeciwnym razie sam siebie ściągasz w dół, biorąc na siebie zbyt wiele odpowiedzialności, zbyt wiele trosk. Kiedy tak się dzieje, niewiele zostaje naprawdę zrobione. Dopiero gdy właściwie skupisz swoją energię, może ona naprawdę przynieść owoce.
Rozwijając medytację, staraj się doprowadzić umysł do skupienia, tak aby mógł utrzymać ten stan równowagi, z którego dalej wykonujesz swoją pracę. Innymi słowy, w tym momencie masz równowagę wobec wszystkiego innego, poza rozwijaniem wglądu. Wtedy równowaga służy także jako twoja ochrona. Ajaan Fuang powiedział kiedyś: „Jeśli nie masz równowagi jhāny, miłująca dobroć przyniesie ci cierpienie”, ponieważ widzisz, jak ograniczona jest twoja zdolność pomagania innym ludziom. Wciąż napotykasz ograniczenia stworzone przez twoją własną dawną karmę co do tego, jak wiele możesz dla nich zrobić w danym czasie. Napotykasz także ograniczenia ich dawnej i obecnej karmy. Jeśli rozwiniesz właściwą równowagę wobec tych ograniczeń, nie musisz z ich powodu cierpieć. Po prostu je rozpoznajesz i obchodzisz je, pracując w tych obszarach, które są dla ciebie otwarte. Równowaga jest ważnym sposobem podtrzymywania cię na ścieżce, dawania ci siły i pilnowania, żeby twoja podstawowa miłująca dobroć wobec siebie i innych ludzi została właściwie ukierunkowana, a nie roztrwoniona.
Nie myśl o równowadze jako o bezdusznym albo zimnym stanie umysłu. To po prostu bardzo realistyczny sposób patrzenia na sprawy. Zauważ, że w Czterech Wzniosłych Postawach trzy pozostałe mają formę: „Oby wszystkie żywe istoty były takie, oby wszystkie żywe istoty były owakie”. Ale kiedy dochodzisz do czwartej, myśl brzmi: „Wszystkie żywe istoty są właścicielami swoich czynów”. Nie ma tam żadnego „oby”; jest po prostu stwierdzenie faktu. Rozpoznajesz rzeczywistość, rozpoznajesz ograniczenia w tej sferze przyczynowości, w której działamy, i postanawiasz działać w ich obrębie tak twórczo i skutecznie, jak to możliwe.
Ktoś napisał kiedyś książkę o buddyzmie zatytułowaną „Inteligentne serce”. To właśnie te cztery postawy starają się rozwinąć: inteligentne serce, inteligencję w sposobie, w jaki twoje serce, twoja wola i twoja motywacja działają w twoim życiu, tak aby wydobyć z nich jak najwięcej. A równowaga jest tym, co tę inteligencję umożliwia.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Intelligent Equanimity
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.