Krok wstecz

· Thanissaro Bhikkhu · Medytacje 3

Mowa zachęca, by w medytacji uczyć się robić krok wstecz od myśli, nastrojów i nawykowych wzorców umysłu. To proste powracanie do podstawowej świadomości daje perspektywę, ochronę i stopniowo buduje ścieżkę prowadzącą do większej stabilności. Nawet jeśli początkowo wydaje się kruche, jest jak wyspa pośród powodzi — miejsce, z którego można zobaczyć przywiązania i zacząć je puszczać.

Nagranie

Pobierz MP3

Tekst mowy

Kiedy medytujesz, łatwo popaść we frustrację. Siedzisz, patrzysz na oddech, a jak mówił Ajaan Lee: „Zaledwie «cztery» skupienia, a nie potrafisz ich opanować”. Umysł wciąż się wymyka i choćbyś był nie wiadomo jak zdeterminowany, żeby pozostać przy oddechu, odkrywasz, że jesteś gdzie indziej. Często wydaje się, że medytacja nie zmierza w żadnym konkretnym kierunku – że po prostu jakoś się w niej grzebiesz – i zastanawiasz się: „Co to ma wspólnego z Bezśmiertelnością? Co to ma wspólnego z prawdziwym szczęściem?”. Wtedy pora zrobić krok wstecz i spojrzeć z szerszej perspektywy.

Najważniejszą sprawą jest oczywiście twój umysł. Bez względu na to, gdzie mieszkasz i dokąd idziesz, masz go zawsze przy sobie. Jeśli nie potrafisz utrzymać go pod żadną kontrolą, żyjesz z czymś bardzo niebezpiecznym, bo mogą się z nim dziać najróżniejsze rzeczy. Wystarczy niewielka nierównowaga chemiczna w ciele i umysł wpada w głębokie przygnębienie. Wydaje się, że nie potrafi się z niego wydostać. Albo zaczyna mieć halucynacje. Umysł może robić najrozmaitsze rzeczy; mózg może robić najrozmaitsze rzeczy.

Ważne, by odróżniać umysł od mózgu. Mózg jest organem fizycznym, natomiast ta część umysłu, która nas interesuje, to po prostu podstawowa świadomość. Używamy tego organu do myślenia, ale jeśli jest w jakikolwiek sposób uszkodzony albo wytrącony z równowagi, wtedy nasze myśli stają się naszymi wrogami. I co wtedy zrobisz? Jeśli masz dość uważności, by wydostać się ze swoich światów myśli, jesteś bezpieczny. Jeśli masz dość uważności, by wydostać się z „czegokolwiek”, co robi umysł, jesteś bezpieczny.

Mówimy o tym, że umysł się przywiązuje, że trzyma się różnych rzeczy, ale przecież nie ma rąk, którymi mógłby się trzymać. Kiedy „przywiązuje się do czegoś”, po prostu myśli o tym raz po raz, ciągle tego chce. Puścić przywiązanie znaczy po prostu pozwolić mu ustać. A jedyny sposób, by pozwolić mu ustać, to wydostać się z niego i zobaczyć je po prostu jako wydarzenie w umyśle.

Ostatnim razem, kiedy odwiedziłem Ajaana Suwata przed jego śmiercią, powiedział, że jego mózg wysyła mu najróżniejsze dziwne komunikaty i że nauczył się stawiać znak zapytania po wszystkim, co pojawiało się w jego umyśle. „Ale”, powiedział, „ta «rzecz», którą zyskałem dzięki praktyce – ona nie zniknęła”. Ta „rzecz” pozwalała mu wycofać się z tych komunikatów, żeby zobaczyć, że są dziwne, osobliwe, i że nie musi im wierzyć. Miał fundament, więc nawet gdy mózg produkował dziwne postrzegania, on miał dostęp do wymiaru, w którym nie musiał się w nie angażować.

Kiedy medytujemy, pracujemy właśnie w kierunku tego wymiaru. Pierwszym krokiem jest ustanowienie przez skupienie bezpiecznego miejsca, w którym nasza świadomość może mieć oparcie, miejsca, w którym jest chroniona. I jest to warte wszelkiego wysiłku, wszelkiego zniechęcenia, wszystkiego, przez co musimy przejść, żeby tam dotrzeć, ponieważ prawdziwe poczucie stabilności i bezpieczeństwa, które z tego płynie, przekracza to, co możesz sobie wyobrazić. Uświadamiasz sobie, jak długo błąkałeś się, zwodzony przez własne myśli, jak całkowicie byłeś pogrążony w złudzeniu i ile cierpienia to powodowało. A potem, kiedy możesz wyjść – naprawdę wyjść, nawet poza tę bazę skupienia – ogromny ciężar zostaje zdjęty. W jego miejsce zyskujesz zarówno poczucie stabilności tego nowego wymiaru, jak i pewność, że nic nie może go dotknąć, ponieważ jest poza przestrzenią i czasem. A to, co będzie się działo w przestrzeni i czasie, jest kwestią karmy. Nawet przebudzeni ludzie muszą się starzeć, chorować i umrzeć, ale znaleźli wymiar, który się nie starzeje, nie choruje i nie umiera.

A jak go znaleźli? Robiąc to, co my robimy właśnie teraz. Za każdym razem, gdy pojawia się myśl, masz sposobność: czy dasz się tej myśli nabrać, czy zrobisz od niej krok wstecz? Myśli mogą być szalone, mogą dotyczyć rzeczy, o których nie chcesz myśleć, ale dopóki potrafisz się od nich wycofać, jesteś w dobrej pozycji. To miejsce, do którego się cofasz, może nie być jeszcze tak całkowicie stabilne, jak byś chciał, ale prowadzi cię we właściwym kierunku. Jeśli go nie masz, nie masz żadnego bezpieczeństwa. Nie ma żadnej ochrony, żadnej perspektywy. Bez perspektywy nie ma mądrości, nie ma wglądu. A bez wglądu jesteś całkowicie zanurzony w złudzeniu.

Jak to jest być całkowicie pogrążonym w złudzeniu? Nie masz żadnej pewności. Głęboko w środku coś wydaje się nie w porządku i zawsze obecny jest element lęku. Jak powiedział Buddha: „Dopóki jesteś niepewny prawdziwej Dhammy, zawsze istnieje lęk przed śmiercią”. Co się stanie, kiedy umrzesz? Jedyny sposób, by to poznać, to patrzeć na procesy umysłu, ponieważ on już nieustannie przechodzi przez śmierć i narodziny na małą skalę. Po prostu ciągle wraca, wraca, wraca. Jakiekolwiek nawykowe wzorce wzmacniałeś w umyśle, one po prostu powracają raz po raz. Ale szczęśliwe jest to, że możesz z nich wyjść.

Właśnie o to chodzi w naukach Buddhy o karmie. Nie wszystko w umyśle jest z góry ustalone. W każdej obecnej chwili zawsze jest sposobność, by podjąć nową decyzję, dokonać nowego wyboru, ale większość z nas porzuca tę wolność i po prostu płynie dalej tymi samymi starymi wzorcami, raz po raz. Musimy nauczyć się doceniać naszą zdolność do robienia kroku wstecz i zyskiwania pewnej perspektywy, do wydobywania się ze światów myśli. Bez względu na to, jak ulotne może się wydawać to wyjście, gdy praktykujesz, za każdym razem, kiedy to robisz, wzmacniasz umiejętny nawyk w umyśle – nawyk, który w istocie jest twoją ścieżką.

Ajaan Maha Boowa opowiadał, że kiedy Ajaan Mun odszedł, uderzyło go silne poczucie rozpaczy: co miał teraz zrobić ze swoim życiem? Kiedy w medytacji pojawiały się problemy, do kogo miał pójść po pomoc? Mówił, że czuł się jak ktoś, kto przez długie lata polegał na lekarzu, a teraz lekarza już nie było. To było jak bycie dzikim zwierzęciem w lesie, bez żadnego lekarza. Ale potem przypomniał sobie wszystkie nauki, które wcześniej otrzymał od Ajaana Muna. One miały być teraz jego nauczycielami. A co Ajaan Mun podkreślał bardziej niż cokolwiek innego? „Ilekroć pojawia się w twoim umyśle coś, czego nie jesteś pewien, po prostu zrób krok wstecz i pozostań przy tym poczuciu wiedzącego, przy tym poczuciu samej podstawowej świadomości. Bez względu na wszystko, cokolwiek to jest w umyśle, przeminie, a ty będziesz bezpieczny”. Wydaje się to czymś tak niewielkim – samo poczucie obserwatora, tego, kto patrzy – ale może cię ochronić, ponieważ jest to zdolność umysłu, która potrafi cię wyciągnąć.

Nawet kiedy przez umysł przetaczają się burze, jesteś w bezpiecznym miejscu. Masz tu swoją przystań. Tylko nie pozwól, by burze cię wciągnęły, bo mogą miotać tobą na wszystkie strony. Buddha powiedział kiedyś: „Spójrzcie na świat zwierząt. Zobaczcie, jak jest różnorodny – wszystkie te liczne, bardzo liczne rodzaje zwierząt, wszystkie różne kształty, jakie przyjmują, wszystkie różne sposoby, na jakie żyją”. Potem dodał: „Umysł jest jeszcze bardziej różnorodny”. Może wpędzić się w najrozmaitsze tarapaty. Ale masz też swoją ochronę właśnie tutaj. Jest tuż pod ręką. Jest bliżej niż twoje oczy. Celem medytacji jest nauczyć się ją doceniać, nauczyć się widzieć jej wartość. Choć teraz może wydawać się niestabilna, wracaj, wracaj, wracaj. Jeśli tego nie zrobisz, co cię czeka? Będziesz miotany w wirze, jak cienie w „Infernie” Dantego. Jeśli jednak „zrobisz” krok wstecz, odkryjesz, że wzmacniasz bardzo ważny nawyk. Za każdym razem, gdy pamiętasz, by wrócić, budujesz w umyśle ścieżkę.

Kiedy przychodzisz medytować w takim miejscu jak to, to tak, jakbyś trzymał nos nad wodą, jakbyś trochę wydostał się z powodzi. Tak właśnie się to nazywa – „powódź”: wszystkie te rzeczy, które wylewają się z umysłu. Jeśli nie jesteś ostrożny, mogą całkowicie cię zatopić. Możesz utonąć. Ale tutaj masz nos nad wodą. Możesz oddychać. Może to jeszcze nie jest najbardziej stabilna pozycja, ale Buddha mówi, że może stać się twoją wyspą.

Masz tu swoją wyspę pośród powodzi. Może nie jest to wielka wyspa, ale jest wystarczająco duża. Kiedy ją rozwijasz, otwiera się na jeszcze lepsze rzeczy w umyśle.

Bez tego poczucia świadomości co byś miał? Nic. Nic, czego mógłbyś się trzymać. Byłbyś porywany przez burze, które umysł sam wytwarza. Z tym jednak masz nadzieję – i nie jest to nadzieja odległa. To coś tutaj. Jeśli nauczysz się to cenić, otworzy się i pokaże ci wszystko, co ma do zaoferowania – więcej, niż możesz sobie wyobrazić. To jak jedna z tych baśni, w których pod mostem siedzi brzydki mały troll, a potem okazuje się, że ma gdzieś ukryte złoto. Cenne rzeczy w życiu często znajdują się tam, gdzie najmniej spodziewałbyś się je znaleźć, i są bliżej domu, niż mogłoby ci się wydawać.

Dlatego miej to na uwadze. Masz „złoto” właśnie tutaj, ale jest przykryte kurzem i brudem, a kurz i brud można usunąć. Poza tym złotem nie masz nic. Mając złoto, nie potrzebujesz już niczego więcej.

Źródło i licencja

Oryginalny tytuł
Stepping Back
Licencja
Creative Commons Attribution-NonCommercial 4.0 International (CC BY-NC 4.0)
Nota
Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.