Koniec niepewności

· Thanissaro Bhikkhu · Medytacje 3

Mowa przedstawia nauki Buddhy jako praktyczne narzędzia służące rozpoznawaniu i usuwaniu cierpienia, a nie jako twierdzenia wymagające abstrakcyjnego rozstrzygnięcia. Medytacja nad oddechem rozwija czujność na własne myśli, intencje i działania oraz ich skutki, dzięki czemu można stopniowo porzucać nieumiejętne nawyki i dostrzegać coraz subtelniejsze poziomy cierpienia. Celem tej uważnej oceny metodą prób i błędów jest doświadczenie całkowitego ustania cierpienia — jedynej niezachwianej pewności.

Nagranie

Pobierz MP3

Tekst mowy

Bardzo niewiele rzeczy w życiu jest pewnych. Nawet myśli, o których „wiemy”, że są prawdziwe – do jakiego stopnia naprawdę takie są? Jeśli uznasz, że prawda polega na zgodności między twoją myślą a tym, co ona przedstawia, żadna myśl nie może być całkowicie prawdziwa. Każda jest jedynie szkicem. Nie istnieje myśl, która mogłaby objąć wszystkie rozmaite poziomy prawdy. Każda jest tylko przybliżeniem.

Pytanie przestaje więc dotyczyć odwzorowania, a zaczyna dotyczyć praktycznej użyteczności: do jakiego stopnia to przybliżenie jest użyteczne? Może wiele pomijać, może nie obejmować w pełni danej rzeczy, lecz jeśli służy jakiemuś celowi, jest użyteczne. Powstaje zatem pytanie: jaki jest najlepszy cel, któremu mogą służyć myśli? Tu trzeba poszukać prawdy, która nie jest jedynie myślą – czegoś, czego rzeczywiście można być pewnym samego w sobie. Tak naprawdę tylko jedna prawda przechodzi tę próbę; tylko jednego możecie być naprawdę pewni: kiedy jest cierpienie, a kiedy go nie ma. Nie musicie o to pytać. Kiedy go doświadczacie, wiecie.

Właśnie na tym Buddha oparł wszystkie swoje nauki: na powstawaniu i przemijaniu cierpienia. Wszystko inne, czego nauczał, skupia się wokół tego – nawet Właściwy Pogląd. Jest właściwy o tyle, o ile pomaga położyć kres cierpieniu. Wasze myśli, słowa i czyny są umiejętne bądź nieumiejętne w zależności od tego, w jakim stopniu przyczyniają się do położenia kresu cierpieniu.

Zawsze więc pamiętajcie o tej zasadzie, gdy myśli pojawiają się w waszym umyśle i z niego znikają. Być może słyszeliście, że Buddha nauczał na przykład, iż nie ma żadnego „ja”. W jakich okolicznościach nauka o nie-ja jest umiejętna? Kiedy nie jest umiejętna? Właśnie tym pytaniom kazałby się wam przyjrzeć, a nie temu, czy „ja” istnieje, czy nie. Wiele rzeczy może być prawdziwych, lecz nie zawsze jest odpowiednia pora, by o nich myśleć. Buddha nauczał o Właściwej Mowie, że mowa może być prawdziwa albo nieprawdziwa, pożyteczna albo niepożyteczna, mile widziana albo niemile widziana. Mówił, by wypowiadać tylko to, co jest prawdziwe i pożyteczne. Jeśli zaś chodzi o to, czy będzie to mile widziane, czy nie, zalecał wybrać właściwy czas i miejsce.

Ta sama zasada odnosi się do naszych myśli. Każdy rodzaj myślenia ma swój czas i miejsce. Czasami silne poczucie własnego „ja” jest bardzo użyteczne i pożyteczne; innym razem właśnie ono staje na przeszkodzie. Pytanie brzmi: „Skąd możesz to wiedzieć?”. Odpowiedź zaś: „Metodą prób i błędów” – a tego nie lubimy słyszeć. Chcielibyśmy dostać jasną regułę. Czasami Buddha rzeczywiście ją nam podaje, ale w wielu dziedzinach tego nie robi – właśnie dlatego, że ważniejsze jest, abyśmy sami rozwinęli wrażliwość na własne myśli i ich skutki. Kiedy o czymś myślicie, co z tego wynika? A zwłaszcza: w jakim stopniu powoduje to cierpienie? Temu musicie się przyjrzeć. Właśnie dlatego tutaj medytujemy: aby lepiej wyczuwać, co wywołuje cierpienie w naszych umysłach; dostrzec, że nie jest ono konieczne; zobaczyć, jak możemy puścić jego przyczynę. A kiedy wydaje się, że przyszła ulga, obserwujcie ją jeszcze przez jakiś czas, ponieważ nadal może kryć się w niej pewne cierpienie.

Buddha przedstawia te sprawy jako kolejne poziomy cierpienia. Nawet w praktyce Właściwego Skupienia występują różne poziomy cierpienia. To, że umysł wydaje się wyciszony, nie oznacza jeszcze, że praca została zakończona. Nawet gdy pojawia się głębokie poczucie świetlistości czy wszechogarniającej świadomości, praca może jeszcze nie być skończona. Musicie nauczyć się patrzeć dalej. Znałem ludzi, którzy przeszli przez edukację nastawioną na rozwijanie poczucia własnej wartości. Problem polega na tym, że taka edukacja sprzyja samozadowoleniu. Uczy ich, że nie muszą oceniać skutków własnych działań. Wszystko, co robią, ma być dobre i wzmacniać ich poczucie własnej wartości, a jednak mogą przy tym wyrządzać wiele krzywdy. Ważne jest więc, aby nauczyli się dostrzegać krzywdę płynącą z ich myśli, słów i czynów.

Odnosi się to nie tylko do tego, co zewnętrzne, lecz także do naszego wnętrza – do praktyki medytacji. Kiedy coś robicie, przyglądajcie się skutkom. Kiedy coś mówicie, przyglądajcie się skutkom. Kiedy o czymś myślicie, przyglądajcie się skutkom. Kiedy pracujecie z oddechem, przyglądajcie się skutkom. Ćwiczenie oddechu jest szczególnie dobrym sposobem, by nauczyć się wrażliwości na skutki własnego myślenia. Istnieją różne sposoby skupiania się na oddechu, różne sposoby pojmowania oddechu i różne sposoby radzenia sobie z przeszkodami. Waszym zadaniem jest nauczyć się rozpoznawać skutki każdego z nich, aby ustalić, jaki sposób skupiania się jest właściwy właśnie teraz, jaki sposób myślenia jest właściwy właśnie teraz i jaki sposób pozostawania w bezruchu jest właściwy właśnie teraz. Istnieją pewne wskazówki, ale najważniejsze jest, by nauczyć się samodzielnie oceniać. Bez tej wrażliwości nie zdołacie dostrzec naprawdę subtelnych poziomów cierpienia w umyśle. Właśnie dlatego musimy być spostrzegawczy.

Kiedy Buddha mówi o rozwijaniu uważności i skupienia, kładzie duży nacisk na czujność. W nielicznych miejscach, gdzie rzeczywiście ją definiuje, mówi o czujności wobec tego, co właśnie robicie. Gdy poruszacie ręką, bądźcie świadomi, że nią poruszacie. Gdy patrzycie w lewo albo w prawo, bądźcie świadomi, że patrzycie w lewo albo w prawo. Następnie, przechodząc do umysłu: kiedy pojawiają się doznania, bądźcie czujni na to, co robicie w obrębie doznania, postrzegania, wytworzenia myślowego i świadomości. Każde z nich zawiera element wytwarzania, element obecnego zamiaru. Czy kiedykolwiek to zauważacie? Czy widzicie, jak się to dzieje? Jeśli jeszcze nie potraficie tego dostrzec, przyjrzyjcie się temu, co potraficie zauważyć jako własny wkład w chwilę obecną. Jednocześnie bądźcie wrażliwi na wszelkie obecne w niej cierpienie. Zobaczcie, co możecie zrobić, by je ograniczyć. Dopiero kiedy nauczycie się ograniczać cierpienie, które potraficie dostrzec, zaczniecie uwrażliwiać się na jego subtelniejsze poziomy.

W ten sposób uczycie się być znawcami własnych działań – zwłaszcza działań i zdarzeń zachodzących w umyśle. Znawca jedzenia musi rozwinąć bardzo wyrafinowane podniebienie, a znawca muzyki – bardzo wyrafinowany słuch. Wy zaś staracie się rozwinąć subtelną wrażliwość na to, co dzieje się w umyśle. Wymaga to całego zespołu dojrzałych postaw wobec tego, jak reagujecie, gdy postępujecie właściwie i gdy postępujecie niewłaściwie, tak abyście mogli uczyć się zarówno na tym, co zrobiliście właściwie, jak i na tym, co zrobiliście niewłaściwie. Jeśli z powodu błędu popadacie w przygnębienie, jest to nieumiejętne. Zauważcie to. Jeśli po zrobieniu czegoś właściwie stajecie się niedbali, również to zauważcie. Buddha nie mówi, że nie powinniście być dumni z tego, iż działacie umiejętnie. Poczucie dumy i zadowolenia, gdy zrobiło się coś właściwie, stanowi ważną zachętę na ścieżce. Daje wam energię potrzebną, by iść dalej. Musicie jednak być wrażliwi na to, kiedy i gdzie to poczucie dumy przeradza się w niedbałość.

Tak samo jest wtedy, gdy robicie coś źle. Musicie rozpoznać, że popełniliście błąd, ale nie możecie pozwolić, by ta świadomość was obezwładniła. Nauczcie się dostrzegać punkt, w którym rozpoznanie błędu prowadzi do nieumiejętnych reakcji, i powstrzymywać je, zanim się rozwiną. Gdy stajecie się bardziej wrażliwi na skutki swoich działań oraz na dostępne możliwości, nie musicie iść za nieumiejętnymi schematami myślowymi. Jak powiedział Buddha, gdybyście musieli trzymać się schematów i nawyków, które już macie, uczenie was nie miałoby sensu. Nie przyniosłoby żadnego pożytku. Ludzie mogą nauczyć się działać bardziej umiejętnie – właśnie dlatego nauczał.

Nauczcie się więc być czujni na to, co robicie, oraz na skutki swoich działań. Nawet tak prosta rzecz jak skupianie się na oddechu jest ważnym sposobem rozwijania czujności oraz zdolności oceny i osądu. Nauczcie się być znawcami własnego oddechu, a potem znawcami myślenia, które mu towarzyszy. Wtedy przekonacie się, że dochodzicie do czegoś naprawdę pewnego – jeszcze pewniejszego niż powstawanie i przemijanie cierpienia. Jest nim całkowite ustanie cierpienia. Wtedy wiecie bez żadnych wątpliwości, że postępowaliście właściwie. Nie ma nic pewniejszego.

Źródło i licencja

Oryginalny tytuł
The End of Uncertainty
Licencja
Creative Commons Attribution-NonCommercial 4.0 International (CC BY-NC 4.0)
Nota
Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.