Eksperymenty umysłowe
Medytacja zostaje tu przedstawiona jako eksperyment w umyśle, który wymaga cierpliwej obserwacji przyczyn i skutków, bez pośpiesznego chwytania dobrych stanów ani zniechęcania się złymi. Mowa podkreśla, że do praktyki warto wnosić poczucie wewnętrznego dobrostanu budowane przez szczodrość, moralność i powściągliwość. Dzięki temu umysł może obserwować własne doświadczenia bardziej bezstronnie i dochodzić do wyników, którym można zaufaać.
Nagranie
Tekst mowy
Medytacja jest jak przeprowadzanie serii eksperymentów w umyśle: próbujesz zobaczyć, co się dzieje, gdy przez dłuższy czas skupiasz go na jednej rzeczy; próbujesz zobaczyć, co się dzieje, gdy naprawdę poważnie traktujesz myśl, że sposób, w jaki używasz umysłu, może powodować niepotrzebne cierpienie. Chcesz więc jasno zobaczyć, co robisz, gdzie pojawia się cierpienie i co możesz zmienić. Dlatego ważne jest, by wyniki tego eksperymentu były dokładne.
A jak przy każdym eksperymencie, jedną z najbardziej podstawowych spraw – tak podstawową, że prawie w ogóle o niej nie myślimy – jest to, że nie chcesz, żeby naukowcy głodowali. Jeśli będą głodni, zjedzą fundusz, zanim w ogóle dotrze do eksperymentu. Albo sfałszują wyniki, żeby szybko coś uzyskać, opublikować to i zdobyć sławę. Albo jeśli będą naprawdę głodni – powiedzmy, że eksperyment polega na karmieniu małp bananami – naukowcy najpierw zjedzą banany. Do małp nigdy nie dotrą.
Oznacza to, że jako medytujący musisz przychodzić do medytacji z poczuciem dobrostanu. Dlatego ścieżka nie zaczyna się od medytacji. Zaczyna się od szczodrości i moralności, ponieważ szczodrość i moralność pomagają ci zyskać poczucie własnej wartości. Kiedy jesteś szczodry, widzisz dobro płynące z tego, że potrafisz coś oddać. Już samo to daje umysłowi poczucie bogactwa. Szczodrość jest jedną z form szlachetnego bogactwa. Daje umysłowi poczucie zadowolenia. Nie pochłaniasz stale całego swojego zysku. Bierzesz część dla siebie, a resztą się dzielisz. To daje inny rodzaj wewnętrznego bogactwa.
Tak samo jest z moralnością. Widzisz rzeczy, które mógłbyś zrobić i które mogłyby dać ci natychmiastową przewagę nad kimś innym, ale uświadamiasz sobie, że wolałbyś ich nie robić, bo są krzywdzące – nie tylko dla tej drugiej osoby, lecz także dla ciebie. W miarę jak uczysz się coraz konsekwentniej mówić sobie „nie” w takich sytuacjach, zaczynasz ufać samemu sobie. Gdy twoje wskazania są wystawiane na próbę w coraz trudniejszych okolicznościach, zyskujesz coraz większe poczucie ich wartości. Gdyby ktoś zaoferował ci tysiąc dolarów za kłamstwo, uświadamiasz sobie, że masz wskazanie warte więcej niż tysiąc dolarów. Jeśli zaoferuje milion, nadal możesz powiedzieć „nie”. Masz wskazanie warte więcej niż milion.
W trakcie praktykowania szczodrości i moralności uczysz się też wielu innych umiejętności. Po pierwsze, uczysz się odroczonej gratyfikacji, rozumiejąc, że istnieją solidne przyjemności, które można zyskać dzięki odłożeniu na bok albo wyrzeczeniu się szybkich i łatwych przyjemności – takich, które równie szybko i łatwo się kończą. Kiedy widzisz, że potrafisz wyrzekać się łatwych przyjemności, zyskujesz poczucie odpowiedzialności, poczucie własnej wartości, poczucie, że możesz sobie zaufać. Przekłada się to na poczucie wewnętrznego bogactwa, wewnętrznego dobrostanu.
To właśnie chcesz wnieść do medytacji, żeby móc obserwować to, co dzieje się w umyśle, z poczuciem beznamiętności. W medytacji pojawiają się złe rzeczy, a ty nie dajesz się nimi wzburzyć. Pojawiają się dobre rzeczy, a ty się ich nie chwytasz. Możesz je obserwować, zamiast mówić: „O, to musi być coś naprawdę wspaniałego!” i próbować je pochwycić tylko po to, by odkryć, że już zniknęły.
To jak z pewną kobietą, którą znałem kiedyś w Tajlandii. Mieszkała niedaleko klasztoru, ale była nowa w medytacji. Z czasem ją poznałem i zauważyłem, że miała dość interesowny charakter. I rzeczywiście, pewnego dnia, gdy siedziała i medytowała, wyciągnęła rękę przed siebie, chwyciła powietrze i przewróciła się. Później, bardzo zawstydzona, przyznała, że zobaczyła wizję złotej tacy unoszącej się tuż przed nią – i chciała ją mieć. Tak właśnie dzieje się, gdy medytujesz z poczuciem głodu. Chwytasz wszystko, co się pojawia, a to po prostu wyślizguje ci się z palców. Niszczysz to, czymkolwiek było.
Spróbuj więc przychodzić z poczuciem bogactwa, z poczuciem, że nie jesteś głodny rzeczy. Wtedy, kiedy pojawi się coś dobrego, możesz po prostu przez jakiś czas to obserwować i zapytać: „Co to jest? Czy to naprawdę jest dobre, czy nie?”. Jeśli potrafisz rozwinąć cierpliwość potrzebną do obserwowania rzeczy, zaczynasz lepiej wyczuwać, co jest wartościowe. Kiedy pojawi się coś naprawdę dobrego, możesz po prostu przez jakiś czas to obserwować i nie próbować od razu tego pożreć.
Nawet kiedy potrafisz utrzymać określony stan ulgi czy radosnego uniesienia, nie chcesz od razu wyciągać z tego wniosków. To tak jak z naukowcami, którzy uzyskują kilka wyników w swoich eksperymentach, a potem bardzo się spieszą, żeby je opublikować i zdobyć sławę. Jeśli jesteś mądry, gdy coś pojawia się w medytacji, nie interpretujesz tego zbyt szybko. Po prostu przez jakiś czas to obserwujesz, żeby zobaczyć, co się stanie, żeby zobaczyć, co to robi. Jakie dobro przynosi umysłowi? To właśnie sprawia, że wszystkie dobre rzeczy w medytacji są dobre: robią dla ciebie coś dobrego. Nie jesteśmy tu po to, żeby gromadzić jhāny tak, jak gromadziłbyś domki na Baltic Avenue czy Ventnor Avenue. Kiedy coś się pojawia, po prostu przez jakiś czas to obserwuj, zobacz, co robi. W jaki sposób jest użyteczne w praktyce?
Ajaan Fuang zwrócił kiedyś uwagę, że nawet stany Niewłaściwego Skupienia mogą być użyteczne, jeśli wiesz, jak ich używać. Na przykład możesz wprowadzić się w stany skupienia, w których całkowicie tracisz poczucie ciała – i mam tu na myśli „silne” stany skupienia, a nie ten rodzaj unoszącego się, złudnego skupienia, w którym po prostu tracisz orientację. Mówię o stanie niepostrzegania, w którym naprawdę skupiasz się na bardzo drobnym punkcie i odmawiasz zajmowania się czymkolwiek, co przychodzi przez którekolwiek ze zmysłów. W rezultacie możesz całkowicie się wyłączyć. Tracisz poczucie ciała, nie słyszysz nawet żadnych dźwięków i możesz pozostać w tym stanie przez długi czas. Jeśli wcześniej postanowisz, że zostaniesz w nim dwie godziny, zostaniesz dwie godziny, a potem wyjdziesz dokładnie w wyznaczonym momencie. Dwie godziny będą się wydawały jak dwie minuty. To Niewłaściwe Skupienie, ponieważ w tym stanie nie ma sposobu, by rozwinąć jakikolwiek wgląd. Ale ma ono swoje zastosowania. Jak powiedział mi Ajaan Fuang, kiedyś musiał przejść operację. Mieli mu usunąć nerkę, ale nie ufał anestezjologowi, więc wprowadził się w ten stan, aby niezależnie od tego, co się wydarzy, nie musiał cierpieć bólu.
Tak więc nawet Niewłaściwe Skupienie może mieć swoje zastosowania. Tym bardziej Właściwe Skupienie. Ale nawet Właściwe Skupienie, jak powiedziałem, nie jest celem samym w sobie. Jest częścią ścieżki. A ścieżka jest wartościowa dlatego, że prowadzi cię tam, dokąd chcesz dojść.
Cokolwiek więc pojawia się w umyśle, po prostu przyklej do tego karteczkę z napisem: „To wygląda na »x«”. Potem obserwuj to przez jakiś czas, żeby zobaczyć, co „x” robi. Być może po pewnym czasie, gdy coraz lepiej poznajesz teren umysłu, będziesz musiał poprzesuwać te karteczki. Ale nic nie straciłeś, ponieważ nauczyłeś się, do czego te stany są użyteczne.
Dlatego właśnie chcesz przychodzić do medytacji z poczuciem dobrostanu. Staraj się utrzymywać umysł w równowadze, tak aby niezależnie od tego, co się wydarza – dobre czy złe – umysł nie musiał wzlatywać razem z dobrymi rzeczami ani rozbijać się o ziemię przy złych. Po prostu obserwujesz. Jeśli umysł jest ześrodkowany, możesz zapytać siebie: „To wydaje się dobre. Skąd przyszło? Dokąd zmierza?”. Jeśli umysł jest rozproszony, zapytaj siebie: „Skąd to przyszło?”. Spróbuj to prześledzić. Spróbuj zrozumieć, co się dzieje, pod względem przyczyny i skutku. Wymaga to, by nastrój nie przejął całkowicie władzy nad twoim umysłem. Staraj się podtrzymywać poczucie obserwatora, który po prostu patrzy, jak nastrój przychodzi i odchodzi. Oczywiście sam obserwator też będzie miał swój nastrój: nastrój cierpliwości, nastrój dobrostanu, ale także poczucie pilności. Wykonujemy tu ważną pracę – nie chcemy cierpieć.
Dlatego ważne jest, by znaleźć właściwą równowagę. Chcesz uzyskać dokładne wyniki. Czasami to wymaga czasu, więc jesteś gotów poświęcić czas – chodzi o to, żeby kiedy w końcu opublikujesz swoje wyniki, były naprawdę wartościowe, naprawdę godne zaufania, a nie były tylko krótkotrwałym błyskiem.
Wymaga to, byś wniósł do medytacji poczucie zadowolenia, poczucie dobrostanu. Rozwijaj postawy szczodrości, moralności i powściągliwości. Praktykuj je w codziennym życiu. I staraj się wyraźnie wyczuwać nagrody, które z tego płyną: poczucie dobrostanu i wewnętrznego bogactwa, które pojawia się, gdy wiesz, że potrafisz coś oddać, że potrafisz powstrzymać się od działań, o których wiesz, że są krzywdzące. Niezależnie od tego, jak bardzo chciałbyś zrobić coś krzywdzącego, po prostu tego nie robisz, i w ten sposób budujesz poczucie wewnętrznej wartości i wewnętrznego bogactwa.
To stawia cię w takiej pozycji, że gdy obserwujesz swój umysł w trakcie medytacji, naprawdę zobaczysz, co się dzieje. Nie zjesz funduszu. Nie zjesz bananów, zanim dotrą do małp. Poczekasz, aż twoje wyniki będą solidne i pewne, zanim spróbujesz cokolwiek opublikować. Wtedy eksperyment naprawdę będzie darem wiedzy – zarówno dla ciebie, jak i dla wszystkich innych.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Mental Experiments
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.