Ceń swoich przyjaciół
Mowa wyjaśnia, jak rozpoznawać i cenić prawdziwych przyjaciół — zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych. W praktyce oznacza to uważne słuchanie własnych myśli, wspieranie tych, które prowadzą ku właściwemu wysiłkowi i prawdziwemu szczęściu, oraz odrzucanie głosów, które sprowadzają z drogi. Medytacja staje się tu ćwiczeniem w umiejętnym wewnętrznym dialogu, który pomaga pozostać przy ścieżce moralności, skupienia i wnikliwości.
Nagranie
Tekst mowy
Spróbuj wyciszyć umysł. Spróbuj wyciszyć ciało. Ta cisza ma wiele poziomów. Jeden z nich oznacza spokojne siedzenie – ale oczywiście ciało nie jest jedyną rzeczą, która hałasuje i gada bez przerwy. Umysł też to robi. I tak jak wtedy, gdy chcesz usłyszeć coś bardzo subtelnego, musisz siedzieć bardzo cicho, tak samo, jeśli chcesz usłyszeć subtelne rzeczy dziejące się w twoim umyśle, musisz wyciszyć również umysł. Skup go na oddechu. Staraj się ograniczyć całe to gadanie. Jeśli chcesz rozmawiać ze sobą, rozmawiaj o jednej rzeczy. Rozmawiaj o oddechu.
Zapytaj siebie: Czy oddech wchodzi? Czy wychodzi? Kiedy wchodzi, jak go odczuwasz? Gdzie go zauważasz? Kiedy wychodzi, jak go odczuwasz? Gdzie go zauważasz? Czy jest przyjemny? Czy nie? Jeśli nie jest przyjemny, możesz podsunąć sobie różne sposoby jego zmiany. Spróbuj trochę dłuższego oddechu, trochę krótszego, głębszego, płytszego, szybszego, wolniejszego. Znajdź taki rytm i taką fakturę oddychania, które w tej chwili służą ciału. Jeśli czujesz się zmęczony, spróbuj oddychać tak, żeby dać sobie więcej energii. Jeśli czujesz napięcie, spróbuj oddychać w sposób bardziej rozluźniający.
Możesz rozmawiać ze sobą o tych rzeczach. Tego rodzaju gadanie nie jest w medytacji nie na miejscu. Nazywa się to ukierunkowaną myślą i oceną, a są to dwa z podstawowych czynników Właściwego Skupienia. Poza tym jednak staraj się utrzymywać umysł tak cicho, jak to możliwe – ponieważ chcesz zauważyć, co się dzieje. I oczywiście zauważysz, że przez umysł przepływa wiele innych pomysłów. Czasem one nie tylko przepływają. Krzyczą na ciebie. Kpią z ciebie. Szepczą do ciebie. Ale masz moc wyboru. Możesz wybrać, których głosów słuchać, a które odłożyć na bok. Nie musisz wierzyć we wszystko, co myślisz. Nie musisz być posłuszny wszystkiemu, co myślisz. Słuchaj więc uważnie tych głosów. Zaczniesz sobie uświadamiać, jak bardzo popychają twoje życie w różne strony. Niektóre z nich mają dobre intencje; inne nie. Nie wiesz, skąd wziąłeś wiele z tych idei, które nosisz w sobie.
Jedną z funkcji medytacji jest danie ci wewnętrznego miejsca, w którym możesz stanąć i bardzo uważnie słuchać, aby odkryć, skąd te rzeczy pochodzą. Co ważniejsze, możesz zobaczyć, dokąd prowadzą. Jeśli słuchasz pewnych myśli, dokąd cię zabiorą? Zbyt często, gdy w umyśle pojawia się jakaś myśl, przypomina to sytuację, w której ktoś podjeżdża samochodem. Stoisz przy drodze, ktoś podjeżdża i mówi: „Wskakuj”. I wskakujesz, nie pytając: „Dokąd jedziesz? Kim jesteś?”. Gdybyśmy żyli w ten sposób, już byśmy nie żyli. Ktoś zawiózłby nas w ciemne miejsce, obrabował, zastrzelił i wyrzucił nasze ciało tylnymi drzwiami samochodu. Ale właśnie tak zwykle dzieje się w umyśle. Myśli się pojawiają, a ty po prostu za nimi idziesz. Musisz więc zrobić krok w tył. Zapytaj siebie: „Które myśli naprawdę są moimi przyjaciółmi? Które nimi nie są?”. Innymi słowy, które doprowadzą do twojego prawdziwego szczęścia? Które nie?
Tekst o przyjaciołach, który przed chwilą recytowaliśmy, odnosi się zarówno do przyjaciół zewnętrznych, jak i do przyjaciół wewnętrznych. Są prawdziwi przyjaciele; są fałszywi przyjaciele. Musisz rozpoznać, kto jest kim, i wspierać prawdziwych przyjaciół. Zauważ, że Buddha powiedział: „Z gorliwością troszczcie się o prawdziwych przyjaciół”. Innymi słowy, gdy odkryjesz, że ktoś naprawdę jest prawdziwym przyjacielem, chcesz tę osobę wspierać, chcesz ją cenić, ponieważ prawdziwych przyjaciół trudno znaleźć.
Przed laty, kiedy byłem w Tajlandii, Ajaan Fuang powierzył mi zadanie nauczania nowych mnichów, po tym jak sam byłem mnichem od pięciu czy sześciu lat. Co roku przychodziła grupa tymczasowych mnichów, ponieważ taka jest tam tradycja: młodzi mężczyźni przyjmują święcenia na jakieś trzy lub cztery miesiące. Jest podręcznik, z którego mają się uczyć w czasie, gdy są mnichami. Pod koniec książki, kiedy zaczynają już myśleć o zrzuceniu szat, znajduje się część o życiu świeckim. Jedna z nauk dotyczy tego, kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto fałszywym przyjacielem, ponieważ to ważna sprawa w życiu. Książka przechodzi przez listę, tak jak przed chwilą recytowaliśmy: ludzie, którzy zaprzyjaźniają się z tobą, żeby cię oszukać; ci, którzy schlebiają i przymilają się; ci, którzy są twoimi towarzyszami w zgubnych rozrywkach. To są fałszywi przyjaciele. Jeśli chodzi o prawdziwych przyjaciół, książka mówi, że są to ci, którzy gotowi są umrzeć zamiast ciebie.
I co roku pojawiał się ten sam komentarz: Na świecie nie ma prawdziwych przyjaciół. Oczywiście tak naprawdę nie jest. Tacy istnieją. Ale trzeba patrzeć bardzo, bardzo uważnie, pytając: Dokąd prowadzi mnie przyjaźń z tą osobą? Jak powiedział Buddha, jeśli znajdziesz kogoś takiego, ceń tę osobę. Często słyszymy, że Buddha uczy nas nieprzywiązania. W rzeczywistości uczy braku lgnięcia, a to coś innego. Lgnięcie polega na tym, że trzymasz się czegoś i tworzysz cierpienie. To, jak mówił, jest czymś, co powinieneś starać się zrozumieć. Szukaj przyczyny i ją puść. Ale tymczasem masz także ścieżkę, a ją trzeba rozwijać. Jest czymś, czego trzymasz się tak długo, jak tego potrzebujesz. Rozwijasz moralność, skupienie, wnikliwość. To są twoi wewnętrzni przyjaciele. Ta sama zasada obowiązuje na zewnątrz. Jeśli masz pomocnych przyjaciół, trzymaj się ich, ceń ich. I sam staraj się być dobrym przyjacielem, prawdziwym przyjacielem dla tej osoby.
Jeśli więc chodzi o trzymanie się i puszczanie, Buddha powiedział, że trzeba być wybiórczym. W życiu są Cztery Szlachetne Prawdy. Nie chodzi o to, żeby puścić je wszystkie. Pierwsza prawda – cierpienie, które przychodzi wraz z lgnięciem – jest czymś, co chcesz starać się pojąć. Przyczyna cierpienia, pragnienie, które sprawia, że lgniesz, jest czymś, co chcesz porzucić. Potem jest ścieżka, którą rozwijasz. Aby ją rozwijać, musisz się o nią troszczyć, musisz ją cenić, musisz się jej trzymać. To jak trzymanie się szczebli drabiny. Jeśli próbujesz wejść po drabinie, nie trzymając się szczebli, spadasz. A nawet kiedy dotrzesz na dach – albo, jak mówił Ajaan Suwat, nawet kiedy skończysz ze ścieżką i jeśli chodzi o ciebie, już jej nie potrzebujesz – myślisz o ludziach, którzy przyjdą po tobie, i o tym, jak łatwo chwasty zarastają ścieżkę, jak łatwo ścieżka może zostać zatarta, więc nadal troszczysz się o nią dla ich dobra.
Tak samo jest z prawdziwymi przyjaciółmi: jeśli ci pomogli, to nie znaczy, że zostawiasz ich za sobą. Okazujesz im wdzięczność, ponieważ jest to jedna z najważniejszych lekcji, jaką możesz dać innym ludziom. Przypomina im, że w życiu istnieje coś dobrego, coś, co naprawdę powinno się cenić właśnie dlatego, że jest tak rzadkie. To jest przyjaźń na zewnątrz.
Jeśli chodzi o przyjaźń wewnętrzną, chcesz przyjaźnić się ze swoimi mądrymi właściwościami, z myślami, które ci pomagają, które wskazują ci właściwy kierunek. Chcesz nauczyć się je wspierać. W końcu medytacja nie polega po prostu na wypędzaniu myśli z umysłu. Najpierw musisz nauczyć się myśleć umiejętnie. Posłuchaj tylko wszystkich rozmów toczących się w umyśle: Czy powinienem medytować? Czy nie powinienem medytować? Zauważ wszystkie głosy, które mówią: Nie, jestem zbyt zmęczony, potrzebuję odpoczynku, chcę robić coś innego. Zapytaj siebie: Czy to są twoi prawdziwi przyjaciele? Dokąd cię zaprowadzą? Naucz się wspierać głosy, które prowadzą cię tam, dokąd naprawdę chcesz iść. To jedna z najbardziej podstawowych umiejętności w medytacji. Jeśli nie potrafisz jej opanować, nie potrafisz zrobić niczego innego, co podstawowe, na przykład trwać przy oddechu.
Dla niektórych z nas jest to łatwe. Mieliśmy rodziców, którzy nas zachęcali, i nauczyliśmy się słuchać tych głosów zachęty. Jeśli twoi rodzice cię nie zachęcali, musisz nauczyć się ćwiczyć siebie tak, by samemu dodawać sobie otuchy. To część tego, co nazywa się inteligencją emocjonalną.
Przed laty był pewien pływak olimpijski – chyba nazywał się Matt Biondi. Spodziewano się, że zgarnie wszystkie medale w konkurencjach pływackich, ale zawalił pierwszą konkurencję. Wszyscy komentatorzy mówili: „To koniec. Pewnie jest całkowicie roztrzęsiony. Teraz wpadnie w spiralę upadku”. Ale jego trener powiedział: „Nie skreślajcie go. On nie jest takim człowiekiem”. I rzeczywiście wygrał wszystkie pozostałe konkurencje – ponieważ choć po pierwszej konkurencji mógł z łatwością się zniechęcić, wiedział, jak rozmawiać ze sobą, jak siebie zachęcić, tak żeby się nie poddać. Podtrzymał ducha i dalej dawał z siebie to, co najlepsze.
To właśnie my jako medytujący musimy robić. Naucz się rozmawiać ze sobą tak, aby pozostać na ścieżce. Kiedy sprawy idą dobrze, jak rozmawiasz ze sobą, żeby nie stać się niedbałym? Kiedy sprawy nie idą dobrze, jak rozmawiasz ze sobą, żeby dodać sobie otuchy, żeby przejść przez te jałowe okresy? To podstawowa umiejętność w medytacji: nauczyć się, kim są twoi prawdziwi przyjaciele w twoim umyśle, i nauczyć się ich wspierać.
Buddha powiedział kiedyś, że przyjaźń z dobrymi ludźmi jest całością praktyki. Na poziomie zewnętrznym oznacza to przebywanie z ludźmi, którzy mogą nauczyć cię praktyki – bo bez nich skąd wiedziałbyś, co robić? Czy sam wymyśliłbyś ścieżkę, którą odnalazł Buddha? Czy miałbyś wytrwałość, żeby przy niej pozostać? Przykład innych ludzi, którzy przebyli tę ścieżkę, podtrzymuje cię w drodze. Na poziomie wewnętrznym przyjaźń z dobrymi ludźmi oznacza twoją zdolność rozpoznania, kto w twojej głowie jest twoim przyjacielem, oraz cenienia tego przyjaciela, wspierania go i słuchania go. Ta zdolność, bardziej niż cokolwiek innego, utrzymuje cię na właściwym kursie.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Cherish Your Friends
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.