Stać tam, gdzie stał Buddha
Mowa ukazuje mocne skupienie jako niezbędną perspektywę do właściwego zrozumienia nauk Buddhy o wytworzeniach, doznaniach i postrzeganiach. Praktykujący powinien wyciszyć i ustabilizować umysł, a następnie uczciwie badać własne doświadczenie, improwizując i sprawdzając różne sposoby analizy. Nauki nie mają być przyjmowane wyłącznie na wiarę, lecz osobiście weryfikowane poprzez obserwację powstawania i przemijania zjawisk, ich ponętności, wad oraz drogi uwolnienia.
Nagranie
Tekst mowy
We wszystkich fragmentach, w których Buddha opisuje swoje Przebudzenie, mówi, że najpierw przechodził przez kolejne poziomy jhāny. Gdy ustabilizował umysł w dobrych, solidnych i mocnych stanach skupienia, skierował go ku wglądowi. Oznacza to, że jego wglądy ukazywały doświadczenie z punktu widzenia kogoś, kto trwa w dobrym, mocnym skupieniu. Stąd wywodzą się wszystkie terminy, idee i pojęcia. Jeśli więc chcesz je zrozumieć, musisz znaleźć się w tym samym miejscu.
Dlatego poświęcamy tak wiele czasu pracy nad skupieniem: aby doprowadzić umysł we właściwe miejsce – osadzić go w czwartej jhānie, z jasną świadomością wypełniającą całe ciało. Wdech i wydech są już wtedy nieruchome. Umysł jest nieruchomy. Energia oddechu nadal istnieje w ciele, lecz wdech i wydech uspokoiły się i ustały. Uczysz się pozostawać w tym stanie.
Problemy, które pojawiają się w umyśle, gdy uczysz się tam pozostawać, ukształtowały terminologię Buddhy. Weźmy na przykład pojęcia, których używał w odniesieniu do wytworzeń: jak wyglądają wytworzenia z perspektywy kogoś trwającego w dobrym, solidnym skupieniu? Buddha mówi o trzech poziomach wytworzeń: cielesnym wytworzeniu, którym jest oddech; werbalnym wytworzeniu, którym są ukierunkowana myśl i ocena; oraz umysłowym wytworzeniu, czyli doznaniach i postrzeganiach. Gdy przeprowadzasz umysł przez kolejne poziomy jhāny, na drugim poziomie porzucasz ukierunkowaną myśl i ocenę. Wtedy właśnie się wyciszają. Następnie, na czwartym poziomie, wycisza się cielesne wytworzenie – wdech i wydech. Pozostają wówczas doznania i postrzegania. To one są najważniejsze, ponieważ – jak wskazywał Buddha – doznania stanowią podstawę pragnienia. Kiedy umysł trwa w czwartej jhānie, możesz zobaczyć to bardzo wyraźnie. Postrzegania kształtują twoją świadomość tego, czego doświadczasz. To również możesz jasno zobaczyć.
W innych fragmentach Buddha mówi o bezforemnych poziomach, a każdy z nich opiera się na czwartej jhānie. Zachowujesz tę samą równowagę i uważność, które rozwinąłeś w czwartej jhānie, i po prostu zmieniasz postrzeganie.
Jeśli więc chcesz zrozumieć doznanie albo postrzeganie, właśnie tutaj powinieneś się im przyglądać. Dobrze ześrodkuj umysł, a wtedy będziesz mógł obserwować, jak wpływają na umysł. Możesz zobaczyć, skąd się biorą i dokąd odchodzą. Możesz dostrzec ich ponętność i wady. Wszystko, co powinieneś zobaczyć, najlepiej widać właśnie tutaj. Gdy dzielisz zjawiska zachodzące w umyśle, zanim dotrzesz do tego miejsca, przypomina to cięcie nożem w poprzek włókien albo wykrawanie dowolnych kształtów. Nie dokonujesz tych podziałów z właściwej perspektywy. Często więc niewłaściwie stosujesz terminy i błędnie rozumiesz, do czego zmierza Buddha, ponieważ nie znajdujesz się w tym samym miejscu co on.
To tak, jakbyś zabrał przewodnik po Paryżu, a potem wylądował w Rzymie. Rozglądasz się po Rzymie i próbujesz rozpoznać wszystkie paryskie zabytki – a przewodnik nie zawiera zdjęć. Widzisz wysoką wieżę i mówisz sobie: „No tak, to musi być wieża Eiffla”. Widzisz Bazylikę Świętego Piotra i mówisz sobie: „To musi być katedra Notre-Dame”. Patrzysz jednak z niewłaściwego miejsca.
Właśnie dlatego praktyka dobrego, mocnego skupienia leży w samym sercu ścieżki. Stawiasz się na miejscu Buddhy. Stajesz tam, gdzie stał Buddha. Dzięki temu możesz uczyć się tak, jak uczył się Buddha.
W jednym z tekstów Richard Feynman stwierdza, że obowiązkiem każdego pokolenia naukowców jest próbować dowieść prawdziwości bądź fałszywości tego, co przekazała tradycja. To samo dotyczy praktyki Dhammy. Jesteśmy tutaj po to, by sprawdzić, czy to, czego nauczał Buddha, jest prawdą. Aby tego dokonać, musimy stosować jego metodę. A oto ona: ześrodkuj umysł. Ześrodkowując go, rozwijasz umiejętne właściwości: uważność, czujność oraz zdolność utrzymywania umysłu przy jednej ramie odniesienia, bez ześlizgiwania się ku innym. Dlatego praktyka uważności jest tak ważnym przygotowaniem do praktyki skupienia.
Buddha mówi również, że trzeba rozwijać uspokojenie i zdolność wglądu. Uspokojenie rozwija się przez stabilizowanie umysłu, a wgląd – przez badanie procesu wytwarzania. Praktyka skupienia daje dobrą sposobność, by to zobaczyć, ponieważ dostrzegasz, jak kolejne poziomy wytworzeń zanikają w miarę wyciszania się umysłu – i są to właśnie te wytworzenia, które mają znaczenie. To, że drzewa i góry są wytworzone, jest ich sprawą, ich problemem. Naszą sprawą są wytworzenia pojawiające się w umyśle: to, co one robią z nami, i to, co my robimy z nimi.
Ześrodkowujesz więc umysł i zaczynasz zadawać pytania. Właściwie już podczas ześrodkowywania zadajesz sobie pytania: dlaczego jednego dnia wykonujesz określoną serię kroków i prowadzą one do jednych rezultatów, a następnego – do innych? Co zrobiłeś inaczej? Gdzie szukać odpowiedzi? Czasem musisz przyjrzeć się temu, w jakim stanie umysł znajdował się na początku. Następnie musisz sprawdzić, jak dokładnie pamiętasz wykonane kroki, jak wyraźnie jesteś świadomy tego, co robisz właśnie teraz, oraz na ile jesteś uczciwy wobec siebie. Buddha powiedział kiedyś, że jest to warunek wstępny całej praktyki Dhammy. „Dajcie mi osobę uczciwą – powiedział – a nauczę ją Dhammy”. Nie chodziło mu przy tym jedynie o uczciwość wobec nauczyciela. Musisz być uczciwy wobec samego siebie co do tego, co robisz i jakie przynosi to rezultaty.
Kiedy umysł się uspokoi i znajdziesz się w tym stanie ześrodkowania – z nieruchomym oddechem i świadomością wypełniającą ciało – możesz zacząć zadawać subtelniejsze pytania. Tutaj musisz improwizować. Jak mówił Buddha, czasami ważnych wglądów dostarcza spojrzenie na zjawiska w kategoriach pięciu składowych; innym razem trzeba spojrzeć na nie w kategoriach sześciu sfer zmysłowych, współzależnego powstawania albo sześciu żywiołów. Nigdy z góry nie wiesz, jaki rodzaj analizy będzie dla ciebie właściwy. Podczas medytacji musisz zauważyć, który sposób analizy jest ci bliższy, z którym lepiej współbrzmisz. Musisz go wypróbować. Musisz bawić się tymi rzeczami. Niektórzy nie lubią słowa „zabawa”, bo nie brzmi dostatecznie poważnie, lecz wszelka inteligencja wyrasta ze zdolności improwizowania.
Jeśli robisz po prostu to, co zapisano w książkach, nie stosujesz metody Buddhy. Buddha nie kierował się tym, co napisano w książkach. Musiał posłużyć się własną pomysłowością. Mamy tę przewagę, że opieramy się na jego odkryciach, ale i tak musimy wrócić i samodzielnie dokonać tych samych odkryć. Musimy stosować tę samą metodę co on. A jednym z jej elementów jest właśnie zdolność improwizowania.
I znów Richard Feynman. Pewien brytyjski fizyk, który pojechał studiować u Feynmana na Uniwersytecie Cornella, był zdumiony zarówno jego błyskotliwością w dziedzinie fizyki, jak i jego skłonnością do zabawy. Po pewnym czasie zrozumiał, że jedno wiązało się z drugim. Jeśli nie nauczysz się bawić ideami, nie zobaczysz niczego nowego. Jeśli nie nauczysz się bawić tym, co dzieje się w umyśle, nie dokonasz żadnych odkryć. Buddha był człowiekiem, który dokonywał odkryć. Ty również musisz stać się kimś, kto ich dokonuje, nawet jeśli miałbyś jedynie ponownie potwierdzić jego odkrycia. Musisz przejść przez ten sam proces i naprawdę wszystko sprawdzić.
Ajaan Mahā Boowa często mawiał: „Spróbuj dowieść, że Buddha się mylił” – ponieważ dopiero gdy zrobisz wszystko, co w twojej mocy, aby dowieść, że nie miał racji, możesz być pewien, że naprawdę dowiodłeś jego racji. W przeciwnym razie zawsze istnieje możliwość, że po prostu programujesz swój umysł, by myślał w określony sposób. Mówisz sobie: „Ach, jeśli widzisz, że nie ma żadnego ja, jeśli widzisz, że wszystkie rzeczy są puste, to musi być Przebudzenie”. Ale tak nie jest. Przebudzenia nie można sklonować. Kiedy nadchodzi, zawsze jest nieoczekiwanym odkryciem. Nigdy nie przychodzi dokładnie tak, jak je sobie wyobrażałeś.
Chociaż więc Buddha przekazał nam swoje odkrycia, które potem przechodziły z pokolenia na pokolenie, musimy wciąż na nowo dowodzić ich prawdziwości dla samych siebie, bo stale musimy sprawdzać, czy właściwie rozumiemy jego słowa. Wszystkie odkrycia, o których nam mówi, opisane są słowami, które możemy znaleźć w słowniku. Możemy rozumieć te słowa, lecz wychodzimy od niewiedzy, toteż nasze ich rozumienie jest nią naznaczone. Nigdy nie możemy mieć całkowitej pewności, że naprawdę zrozumieliśmy to, co miał do powiedzenia. Gdybyśmy naprawdę zrozumieli, wszystko by się otworzyło. Nastąpiłoby Przebudzenie. Skoro jednak Przebudzenie jeszcze nie nastąpiło, oznacza to, że wciąż nie rozumiemy. Musimy więc nadal wszystko sprawdzać i próbować nowych podejść, aby ustalić, gdzie nadal tkwi w nas niewiedza i gdzie wciąż mamy ślepe punkty. Jeśli nie improwizujesz, jeśli się nie bawisz, nie widzisz. Inteligencja potrzebna do nowego odkrycia po prostu się nie pojawia.
Najważniejsza jest więc metoda, a jej sednem – takie ześrodkowanie umysłu, by był jednocześnie wyciszony i czujny, świadomy wszystkiego wokół, podczas gdy wszystko pozostaje całkowicie spokojne. Zobacz, jak z tej perspektywy wyglądają poruszenia umysłu. Zobacz, jak możesz z nimi eksperymentować, zadając pytania zalecane przez Buddhę. Obserwuj, jak zjawiska powstają i przemijają. Szukaj tego, na czym polega ich ponętność, co czyni je atrakcyjnymi. Szukaj ich wad. Szukaj drogi wyjścia, uwolnienia od nich.
Buddha był na tyle pewny swojej metody, że zachęcał ludzi, by sami ją sprawdzali. „Nie możecie opierać się wyłącznie na tym, co mówi wasz nauczyciel” – powiedział Kālāmmom. Kiedy więc sprawdzasz jego nauczanie, upewnij się, że właściwie stosujesz jego metodę, i przekonaj się osobiście, czy słowa Buddhy były prawdziwe: czy naprawdę istnieje żywioł Bezśmiertelności i czy rzeczywiście możesz go osiągnąć dzięki własnym wysiłkom.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Standing Where the Buddha Stood
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.