Przyjemność i ból
Mowa przedstawia medytację jako trening w rozumieniu przyjemności i bólu, począwszy od rozwijania wrażliwości na oddech i tworzenia wewnętrznego „cichego zakątka”. Stabilne skupienie pozwala odróżniać ból fizyczny od reakcji umysłu, a także korzystać z przyjemności bez zatracania się w niej. Traktowanie obu rodzajów doznań jako narzędzi praktyki prowadzi do większej swobody wobec nawykowych reakcji.
Nagranie
Tekst mowy
Przyjemność i ból odgrywają w naszym życiu ogromną rolę – tak ogromną, że mogłoby się wydawać, iż powinniśmy lepiej je rozumieć. Tymczasem pozwalamy, by nami pomiatały, nie przyglądając się im uważnie. Właśnie dlatego tak wiele cierpimy. Jednym z powodów, dla których się im nie przyglądamy, jest to, że niełatwo to robić. Szczególnie trudno przyglądać się bólowi. Z przyjemnością i bólem mamy do czynienia od chwili narodzin, a wiele sposobów radzenia sobie z nimi przyswoiliśmy, zanim jeszcze umieliśmy mówić, zanim w ogóle mogliśmy cokolwiek zrozumieć. Kryje się tu więc wiele niewiedzy, której dotąd nie zbadaliśmy. Medytacja polega zasadniczo na tym, że postanawiamy spróbować zrozumieć te dwie kwestie – które w istocie są jedną: kwestią doznań.
Zaczynamy od utworzenia sobie przyczółka. Pośród całego chaosu świata mamy tu swój mały kąt. Tak właśnie Ajaan Suwat lubił nazywać ten klasztor: naszym „cichym zakątkiem”. W umyśle również musisz stworzyć taki cichy zakątek. Jeśli będziesz czekać, aż świat się uspokoi i stanie się dobrym miejscem do życia, w którym wszyscy są uczciwi i sprawiedliwi, nigdy nie będziesz mieć sposobności, by uporządkować własny umysł. Wcześniej umrzesz. Dlatego musisz zacząć właśnie tutaj: stworzyć ten mały zakątek i poświęcić całą uwagę temu jednemu miejscu, skupiając się na oddechu czy na jakimkolwiek innym przedmiocie medytacji. Chodzi o to, by stworzyć choć trochę przestrzeni, w której możesz odłożyć na bok szaleństwo świata, poczuć stabilność i bezpieczeństwo oraz zaznać dobrostanu.
Znajdź więc miejsce, w którym jest ci względnie wygodnie, i postaraj się, by było jeszcze wygodniejsze. Naucz się rozpoznawać, kiedy oddech jest zbyt długi albo zbyt krótki – bo po prostu nie wydaje się właściwy. Nikt z zewnątrz nie może ci powiedzieć, że taki oddech jest zbyt długi, a inny zbyt krótki, zbyt płytki, zbyt głęboki czy jeszcze inny. Musisz zauważyć to sam. Naucz się wyczuwać sam proces oddychania i sam ustal: po czym rozpoznać, że oddech jest zbyt długi albo zbyt krótki? Musisz rozwijać własną wrażliwość.
Na tym właśnie polega wgląd: na rozwijaniu wewnętrznej wrażliwości na przyjemność i ból, tak aby można je było dostrzec nawet w ich najsubtelniejszych postaciach. Jeśli czekasz, aż staną się naprawdę silne, przytłaczają cię. Zacznij więc tutaj, na tym subtelnym poziomie: od samego oddechu. Kiedy znajdziesz miejsce, w którym czujesz się dobrze – wdech jest przyjemny, wydech jest przyjemny – możesz pozwolić, by poczucie granicy wokół tego małego miejsca się rozpłynęło. Wyobraź sobie, że poczucie ulgi rozchodzi się stamtąd, płynąc wszystkimi kanałami w ciele, którymi może przepływać przyjemność, i przenika we wszystkich kierunkach.
I znów: to ty musisz zdecydować, co sprawdza się w twoim odczuwaniu ciała. Nauczyciele mogą udzielać wskazówek, ale ty musisz wprowadzić je w praktykę i przekonać się, co w twoim przypadku działa, a co nie. Chodzi o rozwinięcie właściwej wrażliwości. Nie możesz po prostu przejąć cudzych wglądów, narzucić ich własnemu doświadczeniu i twierdzić, że posiadłeś mądrość. Wnikliwość występuje w trzech postaciach. Pierwszą jest wnikliwość, której uczysz się od innych – z tego, co słyszysz i czytasz. Drugą jest to, co sam przemyślisz. Trzecią zaś stanowią rzeczy, których uczysz się, starając się rozwijać uważność, czujność i inne umiejętne właściwości umysłu. Dopiero na tym trzecim poziomie wgląd naprawdę staje się twój – to twoja własna wrażliwość ukazuje ci te rzeczy.
Kiedy już utworzysz swój przyczółek, swój cichy zakątek, zacznij stamtąd poszerzać zakres praktyki. Zobacz, jak wiąże się on z innymi zjawiskami zachodzącymi w ciele – zwłaszcza z innymi doznaniami przyjemności i bólu. Z niektórymi rodzajami bólu możesz pracować. W miarę jak poszerzasz poczucie przyjemnego oddechu, ból zaczyna się rozpuszczać. Jeśli natomiast wokół bólu wyczuwasz napięcie, możesz je rozpuścić. Choć sam ból może pozostać, rozpuszczenie otaczającego go napięcia bardzo pomaga. Dzięki temu znacznie łatwiej z nim żyć.
Postaraj się więc, by możliwie największa część ciała czuła się komfortowo. Dopiero wtedy możesz naprawdę przyjrzeć się bólom, które nadal pozostają, ponieważ masz już oparcie i rozwinąłeś wrażliwość. Możesz zacząć dostrzegać, która część bólu jest fizyczna, a która umysłowa – innymi słowy, która część wynika z działań umysłu: z tego, jak reaguje on na surowe dane bólu fizycznego, jak je nazywa i jakie rozmowy wokół nich tworzy. Wszystkie dzikie zwierzęta zamieszkujące twoją sawannę zgromadzą się przy wodopoju bólu. To małe dziecko, które zawsze czuje się skrzywdzone, małe dziecko, które czuje… cokolwiek. Odkrywasz, że kiedy nawiązujesz kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem, ono bardzo dużo marudzi – szczególnie właśnie tutaj, przy samym bólu. Jeśli nauczysz się z nim nie utożsamiać, możesz nauczyć się wielu interesujących rzeczy. Wyczuwasz, że kiedy „ta” konkretna myśl się pojawia i otacza ból, nasila go. „Tamta” konkretna myśl go łagodzi. Dostrzegasz to dzięki własnej wrażliwości, mając oparcie, z którego możesz obserwować, nie czując się całkowicie zagrożonym przez ból.
Jednocześnie uczysz się, jak postępować z przyjemnością. Kiedy w ciele pojawia się przyjemne doznanie, niezwykle łatwo porzucić oddech, zapomnieć o medytacji i zatracić się w przyjemności. Nad przezwyciężeniem tego również musisz pracować. Nie chodzi o to, by zniszczyć przyjemność, lecz o to, by nauczyć się z nią przebywać, korzystać z niej i nie dać się jej pochłonąć. Innymi słowy, uczysz się zmieniać swój stosunek zarówno do przyjemności, jak i do bólu. Jeśli właściwie podchodzisz do przyjemności, możesz wykorzystać ją jako podstawę coraz silniejszego skupienia i coraz głębszego wyciszenia. Im głębsze wyciszenie, tym większą wrażliwość możesz wnieść w rozpoznawanie przyjemności i bólu.
W obu przypadkach starasz się więc nauczyć postępować z przyjemnością i bólem, nie dając się im przytłoczyć. Obserwujesz też, jak umysł reaguje na nie w nieumiejętny sposób, dzięki czemu możesz zacząć wyzbywać się wielu złych nawyków, które rozwinąłeś bardzo dawno temu. Kiedy uczysz się podchodzić zarówno do przyjemności, jak i do bólu w bardziej umiejętny sposób – traktując je jako narzędzia na ścieżce, a nie cele same w sobie – odkrywasz, że to nowe zrozumienie wpływa na całe twoje życie, ponieważ tak duża jego część napędzana jest przez przyjemność i ból. Kiedy wyraźniej widzisz jedno i drugie – a także własne reakcje na nie – przestają tobą kierować. Masz większą swobodę wyboru. Więcej wolności. A wszystko zaczyna się właśnie tutaj, od podstawowych elementów.
Świat fizyczny może składać się z atomów, lecz świat twojego doświadczenia tworzą takie drobne elementy – przyjemności i bóle. Korzystaj więc z technik medytacji, by coraz umiejętniej postępować z tymi podstawowymi elementami. Kiedy już dobrze nad nimi zapanujesz, cała reszta twojego życia zostanie zbudowana na nowo.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Pleasure & Pain
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.