Kiedy trafiasz na płaskowyż
W medytacji przychodzą okresy, gdy postęp wydaje się zatrzymany, ale nie jest to pora na zniechęcenie, tylko na uważniejsze badanie tego, co dzieje się tu i teraz. Zamiast wypatrywać kolejnego wielkiego przełomu, warto przyjrzeć się drobnym szczegółom doświadczenia: oddechowi, temu jak mówisz do siebie, oraz spostrzeżeniom i odczuciom, które kształtują umysł. Buddha przebudził się, obserwując właśnie to, więc kluczowe jest stawianie trafnych pytań o własne intencje, założenia i nawyki. Wgląd pojawia się nie przez wymuszanie niezwykłych stanów, lecz przez zwolnienie, większą czujność i dostrzeżenie tego, co robisz, a co wcześniej umykało uwadze.
Nagranie
Tekst mowy
Jeśli medytujesz wystarczająco długo, trafisz na płaskowyże. Są chwile, zwłaszcza na początku, kiedy czujesz się tak, jakbyś wspinał się na górę. Czasem jest naprawdę stromo. Widzisz postęp, jaki robisz, i to bardzo dodaje otuchy. Ale potem przychodzi taki czas, że medytujesz i medytujesz, i medytujesz, a wszystko wydaje się takie samo. Zaczynasz się zastanawiać: „Kiedy pojawi się następna góra?” Nie wiesz.
To tak, jakbyś był we mgle. Nawet nie wiesz, czy pojawi się jeszcze jakaś następna góra, czy może stoisz na szczycie takiego stołowego wzgórza i już dotarłeś na samą górę. Co masz zrobić? Nie chcesz schodzić w dół.
Odpowiedź jest taka: zbadaj to, co już masz. Musisz stać się bardziej wyczulony na to, co się dzieje. Szukaj drobnych rzeczy. Po drodze w górę patrzyłeś na duże znaki, na rzeczy oczywiste. To właśnie pomogło ci wejść wyżej. Kiedy trafiasz na płaskowyż, możesz bardzo uważnie przyjrzeć się ziemi.
W Arizonie jest droga, która biegnie z Jacob Lake do północnej krawędzi Wielkiego Kanionu. To bardzo piękna droga. Reklamują ją jako jedną z najpiękniejszych tras samochodowych w Ameryce. Jedziesz przez lasy, przez rozległe łąki. Przejeżdżałem nią wiele razy.
Pewnego razu prowadzili tam roboty drogowe i człowiek, który nas zatrzymał, powiedział, że musimy poczekać jeszcze jakieś piętnaście do dwudziestu minut, zanim nas przepuści. Więc postanowiłem wysiąść z samochodu i przejść się po łąkach. Wtedy zauważyłem, że wszędzie na łące są maleńkie, maleńkie kwiaty. Kiedy przejeżdżałeś tamtędy samochodem, nie było ich widać. Widziałeś tylko trawę. Ale gdybyś się zatrzymał i zwrócił uwagę, zobaczyłbyś więcej.
Tak samo jest tutaj, w twoim ciele i umyśle: jest mnóstwo rzeczy do zobaczenia. W końcu co właśnie teraz kształtuje twoje doświadczenie? Jest wytworzenie cielesne — sposób, w jaki oddychasz; wytworzenie werbalne — sposób, w jaki mówisz do siebie; i wytworzenie mentalne — obrazy, które trzymasz w umyśle, czyli postrzeżenia, a także odczucia, na których się skupiasz. Cały czas wykonujesz te czynności, ale na ile jesteś świadomy tego, co robisz? I jakie są szczegóły? Jakie na przykład postrzeżenia trzymasz teraz w umyśle?
Często tego nie wiesz, bo te rzeczy mogą być pogrzebane pod wieloma warstwami. Nie dotrzesz do nich, dopóki tych warstw nie zdejmiesz. A to się nie stanie, jeśli będziesz się rozglądać, gdzie zacznie się następne podejście pod górę. Musisz skupić się na tym, co już masz, gdzie stoisz i co robisz.
W końcu gdzie Budda osiągnął przebudzenie? Osiągnął przebudzenie, obserwując własny oddech. Czym jego oddech różni się od twojego? Niczym. Po prostu patrzył o wiele uważniej. Zadawał właściwe pytania. „Jak to składam? Jakie mam teraz intencje? Na jakich poglądach się opierają?”
Idziemy przez życie popychani przez myśli i nastawienia, których tak naprawdę nie rozumiemy. I chociaż są rzeczy, które widzisz wyraźniej, im wyżej wejdziesz na górę, to są też inne rzeczy, których nie zobaczysz, jeśli nie przyjrzysz się bardzo dokładnie temu, co jest tuż pod twoimi stopami.
Więc kiedy trafisz na płaskowyż, potraktuj to jako okazję, żeby powiedzieć sobie: „Muszę przyjrzeć się uważniej”. Przejdź jeszcze raz po terenie, po którym już szedłeś. Tam i z powrotem, tam i z powrotem. Ajaan Lee często posługuje się tym obrazem. Ta ścieżka, którą idziemy, jest jak ścieżka do medytacji podczas chodzenia. Idziesz tam i z powrotem, tam i z powrotem. To ta sama ścieżka, ale czasem zauważysz jakiś drobiazg, którego wcześniej nie widziałeś. Był tam przez cały czas, tylko go nie dostrzegałeś, bo nie patrzyłeś dość uważnie albo patrzyłeś gdzie indziej.
Wszystko, co potrzebne do przebudzenia, jest właśnie tutaj. Często pojawia się pytanie: „Gdzie najlepiej medytować?” A odpowiedź oczywiście brzmi: „Właśnie tutaj, tam gdzie jesteś”. Po prostu patrz bardzo uważnie. Budda daje ci mapy tego, co dzieje się w umyśle. Kiedy opisuje współzależne powstawanie, nie robi tego po to, żeby popisać się swoją wiedzą. Chce, żeby opis kolejnych ogniw był użyteczny.
To, co zobaczysz, kiedy będziesz patrzeć na swój umysł, będzie się różniło w zależności od osoby. Które ogniwo jest dla ciebie najbardziej znaczące? Przejdź przez kolejne ogniwa i zapytaj siebie: „Czy wiem, co to jest w moim umyśle właśnie teraz? Czy wiem, co tamto jest w moim umyśle właśnie teraz? Gdzie są luki?”
Nie chodzi o to, żeby po prostu zamalować te luki kredkami. Chodzi o to, żeby przyjrzeć się uważnie. Co właściwie jest w tej luce? Te myśli, które przebiegają przez umysł, są szybsze niż przekazy podprogowe w telewizji, więc musisz zwolnić to wszystko w sobie, żeby móc się temu przyjrzeć.
Patrzysz ciągle na jedną rzecz i starasz się zachować czujność. Wspominałem już o tym: jednym z obrazów, których wielu leśnych ajaanów lubi używać, jest obraz myśliwego. Nigdy nie byłem myśliwym, ale polowanie to umiejętność. Wymaga, żebyś był jednocześnie czujny i nieruchomy. Jeśli się ruszasz, płoszysz zwierzynę. Jeśli siedzisz nieruchomo, ale zaśniesz, króliki mogą być tuż pod twoim nosem, a ty i tak tego nie zauważysz. Więc zapytaj siebie: „Czy jesteś dość nieruchomy? Czy jesteś dość czujny?” I zadawaj sobie różne pytania.
Dla mnie jedną z najbardziej odkrywczych książek Dhammy, jakie kiedykolwiek czytałem, była ta, w której Ajaan MahaBoowa wygłaszał mowy do kobiety umierającej na raka. Mówi tam o swojej własnej praktyce, o tym, jak radził sobie z bólem. Zaczyna mówić o różnych pytaniach, jakie zadawał w związku z bólem, i o tym, co obserwował w swoim umyśle. To były pytania, których nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy zadawać. I odkryłem, że kiedy sam zacząłem je zadawać, coś się we mnie otworzyło.
Te pytania mogą u ciebie niczego nie otworzyć, ale musisz zapytać siebie: „Jakie założenia przyjmuję właśnie teraz? Co zbywam, po czym się prześlizguję, obok czego przebiegam, tak że nie widzę małych kwiatów? Widzę tylko pole trawy. Jak mogę zakwestionować te założenia?”
W dużej mierze właśnie na tym polega praca rozeznania: nie tyle na znajdowaniu odpowiedzi, ile na tym, żeby wiedzieć, jakie pytania zadawać.
Jakiś czas po przeczytaniu Ajaana MahaBoowy natrafiłem na wskazówki Buddy dotyczące medytacji oddechu. Odkryłem, że Budda daje, w bardzo skrótowej formie, dokładnie to podejście, które zalecał Ajaan MahaBoowa.
Uświadamiasz sobie, jakie odczucia masz w ciele, a potem pytasz siebie: „Jakie postrzeżenia i odczucia się z tym wiążą?” To są wytworzenia mentalne. „I na ile to właśnie postrzeżenia są problemem? Jak mogę uspokoić te postrzeżenia? Innymi słowy, jak mogę znaleźć postrzeżenie, które jest równie prawdziwe, ale działa na umysł bardziej uspokajająco?”
Na przykład postrzeżenie, że ból idzie na ciebie: a co, jeśli pomyślisz o nim tak, jakby od ciebie odchodził? Innymi słowy, pojawia się, ale gdy tylko się pojawi, zobacz, że już od ciebie ucieka. W końcu czas płynie. Wszystko, co się pojawia, zaraz odchodzi. Mówią, że czasoprzestrzeń porusza się z prędkością światła. Więc pomyśl o tym. Co to robi z umysłem? A kiedy zobaczysz, że ma to wpływ na umysł, to jakie inne postrzeżenia możesz zmienić?
Kiedy zaczniesz w tym grzebać, natkniesz się na założenia, których się nie spodziewałeś. Dlatego naprawdę dobre wglądy przychodzą niespodziewanie. Nie da się zagwarantować wglądu żadną techniką medytacyjną. Kiedy ktoś ci mówi, że zobaczysz to, to i to, to oczywiście sam doprowadzisz do tego, że zobaczysz to, to i to. Ale naprawdę ważne wglądy są te nieoczekiwane. Dostrzeżesz je tylko wtedy, gdy zwolnisz, zaczniesz zadawać nowe pytania i będziesz patrzeć uważniej.
Właśnie tam, na ziemi tego płaskowyżu, może być dokładnie to, czego potrzebujesz. Więc patrz uważnie. Zwolnij. Szukaj szczegółów, bo to wtedy coś się otwiera: kiedy przyłapujesz się na tym, że robisz rzeczy, których wcześniej nie zauważałeś.
Pamiętaj, że Budda porównuje wgląd do lustra. Kiedy byłem we Francji, padło pytanie: „Jak medytacja pomaga zobaczyć naturę rzeczywistości?” Musiałem odpowiedzieć: „Budda nie prosi cię o to, żebyś zobaczył naturę rzeczywistości. Prosi cię o to, żebyś zobaczył, co robisz, co prowadzi do cierpienia”. Żeby to zobaczyć, musisz bardzo uważnie przyjrzeć się temu, co robisz. To dzieje się cały czas. Ale prześlizgujemy się po szczegółach, i dlatego nie widzimy.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- When You Hit a Plateau
- Źródło oryginału
- dhammatalks.org
- Nota
- Tłumaczenie wygenerowane przez AI i skorygowane. Lektor AI. Bez zmian merytorycznych w treści nauk.