Szacunek

· Thanissaro Bhikkhu

Mowa zaczyna się od prowadzonej praktyki ugruntowania w ciele i oddechu: rozluźniania napięć, odnajdywania wygodnego sposobu oddychania i utrzymywania uwagi w chwili obecnej. Thanissaro Bhikkhu podkreśla, że koncentracja i wgląd nie pojawiają się natychmiast — wymagają czasu, cierpliwości i gotowości do pozostania przy czymś pożytecznym, nawet gdy umysł chce natychmiastowej zmiany. Wyjaśnia, że właśnie tym jest szacunek: przedkładaniem spraw naprawdę wartościowych ponad chwilowe upodobania i niechęci. Szanując oddech, spokój umysłu i nauczanie Buddy, dajemy sobie możliwość stopniowego dojrzewania praktyki, która z czasem przynosi prawdziwe owoce.

Nagranie

Pobierz MP3

Tekst mowy

Przejdź uwagą przez całe ciało. Jak się czuje od głowy aż po palce stóp? Czy są w nim jakieś napięcia? Czy gdzieś boli? Na razie nie skupiaj się na bólu. Spróbuj oddychać spokojnie. Potem stopniowo rozluźniaj te napięcia. Możesz zacząć od palców dłoni i iść w górę ramion. Kiedy dojdziesz do barków, zacznij od palców stóp. Od palców stóp idź w górę, w górę, w górę przez nogi, miednicę, kręgosłup, czaszkę, rozluźniając napięcie po drodze.

A potem, kiedy to wszystko trochę się oczyści, wybierz w ciele jedno miejsce, na którym naturalnie ci się skupić. To może być środek głowy, klatka piersiowa albo brzuch. Skieruj tam uwagę i pozwól jej tam przez chwilę zostać. Zobacz, jaki sposób oddychania dobrze tam robi. Może to być oddech długi, krótki, szybki albo wolny, ciężki albo lekki. Po prostu staraj się skupić, uważnie obserwować, bo próbujemy się teraz osadzić w ciele, osadzić się w tej chwili obecnej, pozostając z oddechem.

Myśl o oddechu nie tyle jako o powietrzu wchodzącym i wychodzącym przez nos, ile jako o przepływie energii w ciele. Gdzie to czujesz? W którą stronę to płynie? Możesz zauważyć, że jedna część ciała jakby płynie w jedną stronę, a inna w inną. Zobacz, czy potrafisz doprowadzić je do harmonii, tak żeby całe ciało brało wdech, całe ciało robiło wydech i żebyś był świadomy całego ciała. Im bardziej twoja świadomość wypełnia ciało w tej chwili obecnej, tym mniej prawdopodobne, że odpłynie gdzieś indziej.

A potem zobacz, czy potrafisz utrzymać ten stan. Umysł bywa bardzo kapryśny. Dasz mu coś wygodnego, przy czym może zostać, i przez chwilę jest dobrze. A potem zmienia zdanie i mówi: „Teraz chcę czegoś innego”. Staraj się oprzeć tej pokusie, chociaż możesz go trochę udobruchać, zmieniając sposób oddychania. Jeśli znudzi ci się długi oddech, spróbuj krótkiego. Jeśli masz dość głębokiego oddechu, spróbuj płytkiego. W końcu potrzeby ciała będą się zmieniać, kiedy coraz bardziej się wyciszasz.

Ale miej trochę szacunku dla swojej koncentracji, tak jak przed chwilą recytowaliśmy. Daj jej trochę czasu. Oprzyj się pokusie, żeby po prostu ją porzucić i pobiec za czymkolwiek innym, co akurat ci się spodoba. To właśnie znaczy szacunek: zadajesz sobie trud. Nie idziesz od razu za tym, czego chcesz, co lubisz albo czego nie lubisz.

Budda spędził życie, nauczając tej nauki, a ludzie przekazują ją dalej już od ponad 2600 lat, bo mieli do niej szacunek. A dlaczego go mieli? Bo odkryli, że kiedy poświęcali jej pełną uwagę i dawali jej swój czas, naprawdę im się odpłacała.

Budda nazywa swoją naukę ścieżką. Ale to ciekawe — nie mówi aż tak dużo o celu na końcu ścieżki, częściej mówi o owocu. To dość dziwne połączenie obrazów — „ścieżka prowadząca do owocu”. Ale sens jest taki, że kiedy przyjdą rezultaty ścieżki, będziesz się nimi cieszyć, tak jak cieszyłbyś się smacznym owocem z drzewa.

I nie jest tak, że ścieżka zostawia wszystkie swoje przyjemności na sam koniec. Na przykład już teraz możesz siedzieć tutaj bardzo wygodnie. Czy gdzieś w ciele coś boli? Pomyśl o oddechu przepływającym przez te miejsca i zobacz, czy to ich nie rozluźni. Ale staraj się po prostu tu zostać, nieprzerwanie. I znowu: okaż temu trochę szacunku. W tym świecie, w którym wszystko ma być na już, nie ma natychmiastowej koncentracji, nie ma natychmiastowego wglądu. To są rzeczy, które wymagają czasu.

Przyjdzie taki moment, kiedy coś nagle się otworzy — ale dopiero po długiej, stopniowej praktyce. A to „długiej” dla jednych może znaczyć godzinę, a dla innych znacznie więcej. Budda podaje obraz szelfu kontynentalnego u wybrzeży Indii: najpierw jest łagodne opadanie, a potem nagły spadek. To łagodne opadanie bierze się z wyostrzania zdolności rozeznania. Kiedy umysł się wycisza, zaczynasz widzieć rzeczy wyraźniej. Widzisz, gdzie trzymasz się myśli albo uczuć, które cię obciążają, i puszczasz je. Ale potem odkrywasz, że są jeszcze inne, subtelniejsze, które też cię obciążają. Więc je też puszczasz. To stopniowy proces, coraz subtelniejszy, aż w końcu trafiasz na coś naprawdę ważnego. I to przełamuje wiele innych rzeczy.

Więc nagłe wglądy się pojawią — ale najpierw trzeba wykonać pracę u podstaw. Na tym polega szacunek. Dlatego kłaniamy się Buddzie: żeby przypominać sobie, że warto zadać sobie trochę trudu i poświęcić czas, żeby trzymać się jego nauk.

Czasami jego nauki wydają się drobne, wręcz błahe, skupione na małych rzeczach. Spójrz na zasady dla mnichów. Mamy zasadę chyba na wszystko — nawet na to, jak jesz, jak chodzisz. Na wszystko. Czasem wydaje się, że to już za dużo. Ale jeśli zwracasz uwagę i mówisz sobie: „Budda nauczał tego w jakimś celu. Może jeszcze nie umiem tego celu zobaczyć, ale i tak spróbuję” — to właśnie jest szacunek. Nie musisz wszystkiego rozumieć, zanim to zrobisz, bo bardzo często zrozumienie przychodzi dopiero wtedy, kiedy to robisz.

Więc miej trochę szacunku dla swojego oddechu. Miej trochę szacunku dla tej chwili obecnej, właśnie teraz. Miej trochę szacunku dla cichych chwil umysłu.

Lata temu byłem w Yosemite i wieczorem poszedłem na Glacier Point. Wygląda na to, że są strony internetowe, które mówią, skąd najlepiej zrobić te klasyczne zdjęcia. No więc okazuje się, że Glacier Point to jedno z tych klasycznych miejsc na wieczorne fotografie. Można stamtąd zrobić świetne ujęcie Half Dome w pomarańczowym świetle zachodu słońca. Stał tam długi rząd Nikonów na statywach i kiedy pomarańczowe światło zniknęło, większość ludzi z Nikonami też poszła. Ale różowa poświata wieczoru też była bardzo piękna, więc zostałem. Został tam jeszcze jeden fotograf. Zaczęliśmy rozmawiać. Pokazał mi cztery góry na horyzoncie. Znał chińską tradycję czterech świętych gór Chin. Powiedział, że te cztery góry w Sierrach to jego osobiste cztery święte góry. Chciał kiedyś wejść na wszystkie. Ale potem dodał: „No właściwie, wiesz, każde miejsce jest święte”. Pomyślałem sobie: „To nie może być prawda. Jeśli każde miejsce jest święte, to gdzie pójdziesz do toalety?”

Sama idea rzeczy godnych szacunku znaczy, że jedne rzeczy zasługują na więcej szacunku niż inne. Więc kiedy mamy szacunek dla Buddy, to mamy trochę mniej szacunku dla własnych zachcianek, żeby myśleć to albo tamto, robić to albo tamto. Budda pokazuje ścieżkę prowadzącą do końca cierpienia, sprawdzoną przez tysiące lat. Więc powinniśmy być gotowi odłożyć na bok część swoich upodobań i dać ścieżce trochę więcej czasu, trochę więcej miejsca, trochę więcej cierpliwości — a ona hojnie nam to wynagrodzi.

Taka jest lekcja szacunku: jeśli darzymy szacunkiem właściwe rzeczy, to przyniosą owoce.

Źródło i licencja

Oryginalny tytuł
Respect
Źródło oryginału
dhammatalks.org
Licencja
Creative Commons Attribution-NonCommercial 4.0 International (CC BY-NC 4.0)
Nota
Tłumaczenie wygenerowane przez AI i skorygowane. Lektor AI. Bez zmian merytorycznych w treści nauk.