Nibbana jest lepsza, niż myślisz
Thanissaro Bhikkhu wyjaśnia, że nauka Buddy dotyczy cierpienia i jego ustania, a nibbana może wydawać się mało pociągająca tylko dlatego, że patrzymy na nią z perspektywy umysłu przyzwyczajonego do działania, wysiłku i szukania „sensu” w zmaganiu. Pokazuje też, że wygoda i przyjemności zmysłowe łatwo prowadzą do samozadowolenia, lenistwa i osłabienia dobrych cech, nawet jeśli wcześniej pomogły nam dojść do korzystnych warunków życia. Dlatego praktyka polega na szukaniu szczęścia bardziej niezależnego i nieszkodliwego, opartego na wyciszeniu umysłu, odosobnieniu od nieumiejętnych myśli i rozwijaniu ścieżki prowadzącej do końca cierpienia. Główne przesłanie tej mowy jest takie, by nie osądzać celu z góry, lecz praktykować wytrwale i z rozwagą, otwierając się na możliwość wyzwolenia, które przewyższa wszystko, co zwykle potrafimy sobie wyobrazić.
Nagranie
Tekst mowy
Budda powiedział, że nauczał tylko o cierpieniu i o końcu cierpienia. Cierpienie było problemem, na którym się skupił, i zaproponował rozwiązanie. Najpierw sam rozwiązał ten problem w sobie. Potem uczył innych, jak rozwiązać go w sobie.
To wydaje się dość proste. Patrzysz na całe cierpienie w świecie i jest oczywiste, że byłoby naprawdę dobrze, gdyby ludzie nie musieli cierpieć. Widzisz wojny, głód, wojny wywoływane przez ludzi, głód wywoływany przez ludzi. To, co dzieje się nawet tylko w ludzkim świecie, jest dość straszne, a są jeszcze sfery, gdzie jest dużo gorzej. Więc każda nauka, która daje kres cierpieniu, powinna wydawać się czymś, co przemówi do każdego.
A jednak kiedy Budda mówi o tym, co właściwie oznacza położyć kres cierpieniu, kiedy mówi o Nibbānie, wiele osób stwierdza, że to wcale nie brzmi aż tak pociągająco.
Lata temu, kiedy prowadziłem tutaj w Kalifornii swój pierwszy weekend poświęcony studiowaniu, tematem były Cztery Szlachetne Prawdy. Do trzeciej prawdy dochodzi się przed czwartą. Trzecia prawda to koniec cierpienia. Porozmawialiśmy o niej trochę, potem o czwartej prawdzie, a na końcu doszliśmy w tej czwartej prawdzie do Właściwej koncentracji: przyjemności i uniesienia w całym ciele. Kilka osób powiedziało: „Ścieżka brzmi lepiej niż cel”.
To dlatego, że jesteśmy po tej stronie ścieżki. Innymi słowy, jeszcze jej nie przeszliśmy. Nie dotarliśmy do końca. Budda prosi, żebyś wstrzymał się z osądem, bo patrzysz na wszystko zniekształconym spojrzeniem.
Żyjemy w świecie, w którym cierpienie jest zawsze, więc nasz umysł jest ciągle aktywny i robi, co może, żeby od cierpienia uciec. Bez przerwy robimy rachunek zysków i strat. Wkładasz wysiłek: czy to się opłaci? Czujemy, że jeśli się opłaca, to ma sens.
Ale w Nibbānie nie ma żadnej aktywności. W ogóle nie ma żadnego działania, żadnej potrzeby, żeby cokolwiek robić. Więc nie ma też ważenia wysiłku wobec celu. Pytanie o sens samo traci sens.
Kiedy słuchasz tego z naszej strony, nie brzmi to szczególnie atrakcyjnie. Ale jak powiedział Budda, jeśli myślisz, że w doświadczeniu Nibbāny jest coś negatywnego, to jest to błędny pogląd. Więc wstrzymaj się z osądem. Po prostu załóż, że zdolność położenia kresu cierpieniu byłaby czymś dobrym. Niewiarygodnie dobrym. A kiedy tam dotrzesz, sam zobaczysz.
Jak powiedział Budda, do tego miejsca może cię doprowadzić swoją nauką. Od tego momentu jesteś wolny: możesz robić, co chcesz. Kiedy rozwiążesz ten problem, rozwiążesz główny problem życia. Wtedy sam ocenisz z tamtej strony, nowymi oczami.
Z naszej strony musimy jednak uważać, bo czasem robi się trochę wygodnie i wtedy ogarnia nas lenistwo. To jedna z ironii samsary. Ciężko, ciężko, ciężko pracujemy, żeby wszystko stało się wygodne, ale gdy tylko robi się wygodnie, popadamy w samozadowolenie. Nie trzeba szukać niebiańskich światów, żeby to zobaczyć. Wystarczy spojrzeć na ludzki świat, kiedy robi się wygodnie. A właściwie nawet nie na ludzki świat, tylko na psi świat. Jeśli psy są najedzone, po prostu leżą, jakby w życiu nie było nic lepszego do roboty.
W ludzkiej sferze, kiedy zaczynamy się lenić, kiedy zaczynamy popadać w samozadowolenie, dobre cechy, które musieliśmy rozwinąć, żeby dojść do tego wygodnego miejsca, zaczynają zanikać.
A jeśli pójdziesz do niebiańskich sfer, to widać to jeszcze wyraźniej. Wyobraź sobie, jakie jest tam życie: myślisz o czymś, czego chcesz, i już to jest. Chcesz czegoś innego? Już jest. Nietrudno sobie wyobrazić, jak bardzo może to zepsuć charakter. Robisz się leniwy. Robisz się wymagający. Narasta w tobie mocne poczucie, że wszystko ci się należy.
Ale to nie będzie trwało wiecznie. Zużywasz owoce swoich dobrych czynów, a potem spadasz. Dlatego kiedy Budda wprowadzał świeckich w Cztery Szlachetne Prawdy, zaczynał od tego, jak dobre są hojność i cnota, mówiąc, że te rzeczy naprawdę mają sens.
Ale potem przychodzi za nie nagroda. Wielu hojnych ludzi, wielu ludzi żyjących cnotliwie trafia do niebiańskich sfer. Tam popadają w samozadowolenie, a potem spadają.
Dlatego Budda mówił potem o wadach zmysłowości, o tym, co wręcz nazywał degradacją zmysłowości, żebyś zaczął widzieć, że wyrzeczenie jest czymś dobrym. Widzisz wtedy, że wyrzeczenie nie oznacza wyrzeczenia się wszelkiej przyjemności. Oznacza po prostu, że próbujesz szukać przyjemności w miejscu, które nie jest związane ze zmysłowością. Dajesz umysłowi poczucie uniesienia, poczucie przyjemności, które bierze się po prostu z odosobnienia od zmysłowości, odosobnienia od nieumiejętnych myśli.
Tak jak robimy to teraz z oddechem: w oddechu nie ma nic zmysłowego. Może być fizycznie przyjemny, ale nie to Budda ma na myśli, mówiąc o zmysłowości. Zmysłowość to twoja fascynacja myśleniem o przyjemnościach zmysłowych: wyobrażaniem sobie tego, wyobrażaniem sobie tamtego, myśleniem: „Chciałbym, żeby było tak. A może jednak chciałbym, żeby było inaczej”. Możesz bez końca przerabiać najróżniejsze scenariusze możliwych przyjemności zmysłowych.
Tutaj jednak próbujemy oderwać umysł od tego rodzaju fantazjowania, bo widzimy, że wcześniej czy później ściągnie nas to w dół. Pracujemy nad przyjemnością, która płynie z samego zamieszkiwania ciała od wewnątrz, tego, co Budda nazywa cielesnością: jak czujesz ciało jako energię oddechu, ciepło ciała, chłód jego płynnych części, zwartość jego stałych części — jak czujesz je od wewnątrz, to, co nazywamy propriocepcją. Szukaj przyjemności tam, bo ten rodzaj przyjemności nie niszczy cech umysłu.
Dopiero stamtąd Budda przechodził do Czterech Szlachetnych Prawd. Z tej nowej perspektywy widzisz, że byłoby czymś dobrym, gdyby umysł mógł znaleźć szczęście, które nikogo w najmniejszym stopniu nie krzywdzi, szczęście, które nie ma żadnych wad. Tego właśnie dotyczą Cztery Szlachetne Prawdy.
Jedną z wielkich ironii tego, że buddyzm trafił na Zachód, jest narzekanie, że Budda jest taki pesymistyczny, bo skupia się na cierpieniu, cierpieniu, cierpieniu — aż cztery całe prawdy o cierpieniu. Tylko że one nie mówią wyłącznie o cierpieniu. Trzecia prawda mówi o końcu cierpienia. Czwarta mówi, że są rzeczy, które możesz zrobić, żeby położyć kres cierpieniu. Bo co innego zostaje? W kółko wracamy do naszych starych przyjemności i do cierpienia, które im towarzyszy.
Kiedy widzisz, jak to dzieje się raz za razem, rzeczy, które wydają się nadawać życiu sens, zaczynają ten sens tracić. Opiekujesz się rodzicami, próbując odwdzięczyć im się za dobro, które ci okazali, ale potem oni umierają, ty umierasz i każde z was idzie w swoją stronę. Pojawiają się kolejni rodzice i próbujesz się im odwdzięczyć. A potem znowu każde z was idzie w swoją stronę. I tak ciągnie się to wciąż i wciąż, bez końca. Patrzysz wstecz. Twoi rodzice sprzed eonu: gdzie oni teraz są? Co dziś znaczy tamta relacja? Rzeczy, które z bliska wydają się pełne sensu, z oddalenia zaczynają ten sens tracić.
Do tego dochodzi cała ta powtarzalność, w tym sensie, że próbujesz coś ustanowić, a potem to się zużywa. Znowu to ustanawiasz i znowu się zużywa.
Trzeba o tym myśleć wtedy, kiedy życie robi się wygodne, bo nawet u wchodzących w strumień pojawia się skłonność do samozadowolenia. Są dość bezpieczni. Zostało im już tylko siedem wcieleń. Nie spadną niżej niż do ludzkiej sfery. Ale to nie znaczy, że między teraz a pełnym przebudzeniem nie będą cierpieć.
Więc rozwijaj swoją pilność. Myśl o długofalowych skutkach tego, co robisz. Pomyśl, ile pracy musiałeś włożyć, żeby mieć to, co masz teraz. I co z tym robisz? Roztrwaniasz to? Miej trochę współczucia dla dawnego siebie, który ciężko pracował, żeby doprowadzić obecnego ciebie do tego ludzkiego życia. Masz okazję praktykować Dhammę. Dhamma jest dostępna. Okazja do praktyki jest tutaj. Więc skorzystaj z niej.
A co do tego, co znaczy ostatecznie położyć kres cierpieniu, jak to by było, gdyby cierpienia już nie było — to naprawdę odmieni twój sposób patrzenia. Sens, jaki znajdujemy w życiu, polega na tym: „Włożyłem w to wysiłek — było w tym dużo wysiłku, dużo bólu i jeszcze mnóstwo różnych rzeczy — ale nagroda była tego warta”. Ale co, jeśli istniałoby coś, co raz osiągnięte nie wymagałoby już żadnego dalszego wysiłku, coś, z czym w ogóle nie wiązałby się ból, coś, o co nie trzeba byłoby dbać, czego nie trzeba byłoby naprawiać. Po prostu jest. Czy wtedy sens byłby ci jeszcze potrzebny?
Kiedy byłem w Europie, czytałem nauczanie pewnego nauczyciela z innej tradycji, który mówił, że trzecia szlachetna prawda to po prostu sama podstawowa świadomość: bez myślenia, bez prób rozgryzania czegokolwiek, po prostu świadomość, świadomość, świadomość tego, co się dzieje. Mówił, że problem z tym — z tym, co nazywał trzecią szlachetną prawdą — polega na tym, że to nie jest zbyt ciekawe.
To okropny pomysł: dojść do Nibbāny i się nudzić? Tak wcale nie jest.
Ale jak to naprawdę by było, gdyby nie trzeba już było nic robić, gdyby nie trzeba już było cierpieć — to jest tak dalekie od wszystkiego, czego dotąd doświadczyliśmy, że naprawdę trudno to objąć wyobraźnią.
Dlatego Budda powiedział, że to nie jest coś, co powinieneś sobie wyobrażać; to jest coś, co powinieneś urzeczywistnić. Zrób to, co trzeba, żeby tam dojść, a potem osądzaj. I znowu, jak powiedział, doprowadzi cię tylko do tego miejsca, a od tego punktu dalej jesteś wolny. Nikt nigdy nie utknął w Nibbānie, bo Nibbāna jest wolnością w najbardziej absolutnym sensie.
Więc przygotuj się na to, że twoje wartości będą się zmieniać, kiedy podążasz ścieżką. Praktyka otwiera możliwości, które inaczej nigdy by się przed tobą nie otworzyły. Nie próbujemy wrócić do jakiegoś wcześniejszego stanu niewinności, sprzed społecznych uwarunkowań. Jak powiedział Budda, pracujemy nad tym, by dojść do tego, do czego nigdy wcześniej nie doszliśmy, osiągnąć to, czego nigdy wcześniej nie osiągnęliśmy, urzeczywistnić to, czego nigdy wcześniej nie urzeczywistniliśmy. To będzie coś radykalnie innego.
I nikt, kto kiedykolwiek tam dotarł, nigdy nie żałował, że podążał ścieżką, która go tam zaprowadziła. Więc pozwól, żeby ta możliwość otworzyła twój umysł.
A jednocześnie miej mocne poczucie zagrożeń, jakie niesie to, że nie otwierasz w ten sposób umysłu. Dlatego Budda powiedział, że wszelkie dobro, wszystko, co umiejętne, bierze się z pilności. Nie jest tak, że z natury jesteśmy dobrzy. Przez jakiś czas zachowujemy się dobrze, ale kiedy warunki robią się trudne, to dobro łatwo może się zmienić w coś innego. Musisz zobaczyć, że miejsce, w którym jesteś, jest bardzo niestabilne, bardzo niepewne, a przecież istnieje możliwość absolutnej stabilności i absolutnego bezpieczeństwa, jeśli podążasz ścieżką z pełnym zaangażowaniem, z mocną pilnością.
Więc pozwól, żeby ścieżka otworzyła twoje serce i umysł.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Nibbana Is Better than You Think
- Źródło oryginału
- dhammatalks.org
- Nota
- Tłumaczenie wygenerowane przez AI i skorygowane. Lektor AI. Bez zmian merytorycznych w treści nauk.