Uważność aż do końca

· Thanissaro Bhikkhu

Thanissaro Bhikkhu wyjaśnia, że hojność i moralne postępowanie sprzyjają dobremu odrodzeniu, ale ostateczny kierunek zależy także od stanu umysłu, zwłaszcza pod koniec życia. Dlatego trzeba ćwiczyć uważność, czujność i gorliwość, aby umysł nie zbaczał ku nieumiejętnym skłonnościom, lecz potrafił trwać stabilnie przy swoim obiekcie i rozwijać Właściwą koncentrację. Mówca podkreśla, że uważność nie oznacza tylko bycia w chwili obecnej, ale także pamiętanie o pożytecznych lekcjach z przeszłości i stosowanie ich tu i teraz dla dobra przyszłości. Najlepszym przygotowaniem na śmierć i na przyszłe odrodzenie jest więc nieustanna praktyka Dhammy, tak aby umysł pozostał skierowany ku temu, co dobre, a najlepiej ku wyzwoleniu.

Nagranie

Pobierz MP3

Tekst mowy

Budda mówi, że jednym z owoców hojności i moralności jest odrodzenie w niebie. Ale potem czytamy, że odrodzenie w dobrym przeznaczeniu jest gwarantowane tylko w przypadku tego, kto wszedł w strumień — innymi słowy kogoś, kto po raz pierwszy zakosztował przebudzenia. To stawia poprzeczkę dużo wyżej.

Więc pytanie brzmi: co z tymi wcześniejszymi obietnicami? Budda właściwie mówi, że jest tu pewna „tendencja” w tym kierunku. Hojność zwykle prowadzi do nieba. Moralność zwykle prowadzi do nieba. Ale zależy to także od wielu innych warunków. Jednym z nich jest warunek, o którym wspomniałem dziś rano.

Jednym z odkryć Buddy dotyczących karmy jest to, że możesz w tym życiu nagromadzić wiele dobrej karmy, a potem zmienić nastawienie — później albo nawet w samej chwili śmierci. Przestajesz być pewny dobra, które zrobiłeś. Przestajesz wierzyć w nauki Buddy. Taka zmiana nastawienia może ściągnąć cię w dół. Oczywiście twoje wcześniejsze dobre działania kiedyś przyniosą dobre rezultaty. Ale tymczasem to, że twój umysł został ściągnięty w dół, stanie ci na przeszkodzie.

I odwrotnie, jeśli w tym życiu robiłeś złe rzeczy, ale pod koniec zmienisz nastawienie, to może cię podnieść. Złe rzeczy, które zrobiłeś, i tak kiedyś przyniosą swoje skutki. Ale to, że w ostatniej chwili albo w ostatnim okresie życia podniosłeś swój umysł, będzie raczej prowadzić cię ku dobremu przeznaczeniu.

To pokazuje, jak ważne jest ćwiczenie umysłu. Umysł tak łatwo się zmienia, tak szybko zmienia kierunek. Musimy ćwiczyć go tak, żeby był uważny i potrafił się temu oprzeć. Zwłaszcza jeśli szedłeś w dobrym kierunku, chcesz dopilnować, żeby nie zawrócił i nie poszedł w złą stronę.

Więc pracuj nad swoją uważnością.

Czym jest uważność? To zdolność utrzymywania czegoś w pamięci. Czujność obserwuje to, co robisz. Zapał to wysiłek, żeby robić to dobrze. To są trzy cechy, których potrzebujesz, żeby wprowadzić umysł w koncentrację. Zaczynamy od praktyki uważności, a jej celem jest doprowadzić do tego, żeby umysł się uspokoił i zjednoczył ze swoim obiektem.

Dla Buddy praktyka uważności i praktyka koncentracji nie są więc dwiema osobnymi rzeczami. To jedno i to samo. Wskazówki dotyczące uważności mówią po prostu, jak wprowadzić umysł w koncentrację. A opisy Właściwej koncentracji pokazują kolejne etapy, przez które przechodzisz, kiedy umysł zaczyna się uspokajać. Ale najpierw musisz skupić się na tym, jak to zrobić, czyli na ustanowieniu uważności.

Masz pamiętać o dobrych, pożytecznych rzeczach. Na przykład teraz: co jest pożyteczne? Przypomnij sobie, co działało w przeszłości, żeby uspokoić umysł. Wybierz w ciele to miejsce, na którym najbardziej lubisz się skupiać, i od razu tam idź. Ale najpierw przejrzyj całe ciało, żeby sprawdzić, czy wszystko się uspokoiło. Jeśli są jakieś wyraźne napięcia albo ściśnięcia, pozwól im się rozluźnić. Potem znajdź swoje ulubione miejsce i tam osiądź. Kiedy już tam osiądziesz, nie siedź po prostu bezczynnie. Jeśli umysł nie ma nic do roboty, to albo znajdzie sobie inne zajęcie, albo po prostu zaśnie.

Dajemy więc umysłowi dobrą robotę. Przechodź przez ciało znowu i znowu, i znowu, wyłapując drobne napięcia, których nie zauważyłeś za pierwszym razem.

Albo możesz pomyśleć o kościach w ciele. Gdzie teraz są kości na końcach twoich palców? Gdzie są kości w drugim stawie, w trzecim stawie? Spróbuj wyczuć te części ciała, kiedy je sobie wyobrażasz. Jeśli poczujesz tam napięcie albo ściśnięcie, pozwól temu się rozluźnić. Idź w górę rąk aż do barków, a potem zacznij znowu od palców stóp. Idź przez stopy, kostki, nogi, miednicę, w górę kręgosłupa, kręg po kręgu. Potem przez szyję, aż do czaszki.

Innymi słowy, kiedy umysł się uspokaja, daj mu coś do roboty.

A kiedy w końcu uspokoi się naprawdę porządnie, będzie bardzo stabilny: czujny, uważny i pełen zapału. Kiedy ćwiczysz umysł w tym kierunku, rośnie szansa, że idąc przez życie, zachowa te umiejętności. Ale można je stracić, więc trzeba uważać, żeby nie stracić pilności.

To jeden z powodów, dla których, kiedy ludzie zbliżają się do śmierci, ci, którzy są przy nich w Tajlandii, próbują przypominać im wszystkie dobre rzeczy, które zrobili. Nie dobre rzeczy, które posiadali, ani dobre chwile, których doświadczyli, ale dobre rzeczy, które zrobili — to, jak byli hojni i jak żyli moralnie — bo to podnosi umysł. Możesz sobie wyobrazić, jak to jest, kiedy umierasz. Nie możesz zostać w tym ciele. Patrzysz naprzód, w przyszłość, a przyszłość wydaje się wielką pustą ścianą. Więc ludzie mają bardzo silną skłonność, żeby zacząć myśleć o przeszłości. Mogą wypłynąć stare sprawy. Stare urazy, stare wspomnienia pełne nostalgii — wtedy w umyśle mogą się pojawić najróżniejsze rzeczy. Umysł bardzo łatwo się ich chwyta.

Ale musisz sobie przypominać: tam, gdzie się uczepisz, tam się odrodzisz. Chcesz mieć pewność, że odrodzisz się w miejscu, gdzie będzie można praktykować Dhammę. Niech to będzie twoje postanowienie. A potem staraj się, jak najlepiej potrafisz, trzymać się oddechu. Trzymaj się swojej obecnej świadomości na tyle, na ile możesz, wiedząc, że trzeba będzie dokonywać wyborów.

Niektórzy ludzie, zbliżając się do śmierci, po prostu się poddają i pozwalają, żeby wszystko potoczyło się samo. Kto wie, gdzie skończą. Ale jeśli jesteś zdecydowany praktykować Dhammę aż do ostatniego oddechu i dalej, to kieruje twój umysł we właściwą stronę.

Oczywiście wielu ludzi, kiedy umiera, ma trudność z utrzymaniem uważności. To jeden z powodów, dla których warto ćwiczyć ją jak najwięcej zawczasu. Ta zdolność utrzymywania czegoś w pamięci pomaga ci pozostać skierowanym we właściwą stronę.

Więc kiedy myślisz o miejscach, w których można praktykować Dhammę, nie kieruj się samymi pozorami. Czasem możesz odrodzić się w bardzo wygodnych warunkach, w wielkim bogactwie, ale nie ma tam możliwości, żeby usłyszeć Dhammę. Na świecie jest wiele takich miejsc.

Pomyśl o ajaanach z leśnej tradycji. Wielu z nich urodziło się w bardzo biednych miejscach, jeśli chodzi o rzeczy materialne. Ale jeśli chodzi o Dhammę, prawdziwa Dhamma była tam dostępna. Byli ludzie, którzy ją praktykowali i chętnie jej nauczali. To właśnie ajaanowie z tego skorzystali. Więc nie kieruj się pozorami.

Po prostu powiedz sobie: „Chcę znaleźć miejsce, gdzie będę mógł usłyszeć prawdziwą Dhammę i praktykować prawdziwą Dhammę”. Jeśli trzymasz się tego, na pewno trafisz do dobrego miejsca. Oczywiście najlepiej byłoby rozwinąć w sobie uważność, czujność i rozeznanie na tyle, żeby dojść do wniosku, że w ogóle nie chcesz wracać. Ale jeśli nie, wróć do miejsca, gdzie będziesz dalej praktykować. A najlepszy sposób, żeby stworzyć ku temu warunki, to po prostu praktykować dalej przez całe życie.

Więc kiedy pozostajemy tutaj, w chwili obecnej, nie chodzi tylko o to, żeby być w chwili obecnej. Jesteśmy tutaj po to, żeby rozwijać dobre cechy, które dobrze nam posłużą, i dopilnować, żeby nasz umysł nie zmienił kierunku wraz z upływem czasu i przemijaniem ciała.

Nie jesteśmy tutaj tylko po to, żeby tu być. Jesteśmy tutaj po to, żeby rozwijać dobre cechy umysłu, bo właśnie tutaj się je rozwija: właśnie tutaj, właśnie teraz.

Kiedy byłem we Francji, mówiłem o tym, że uważność oznacza utrzymywanie w pamięci dobrych lekcji z przeszłości. Udzielałem wywiadu i osoba, która go prowadziła, powiedziała: „Ale czy nie powinno się być całkowicie w chwili obecnej?” Odpowiedziałem: „Możesz to osiągnąć, robiąc sobie lobotomię płatów czołowych”.

Jesteśmy w chwili obecnej nie tylko po to, żeby w niej być, ale po to, żeby wykonać pracę, którą trzeba tu wykonać. Trzeba więc jasno wiedzieć, jaka to praca. Poświęcamy się jej dla dobra chwili obecnej i dla dobra przyszłości.

W grę wchodzą wszystkie trzy perspektywy czasu. Trzeba tylko nauczyć się skupiać je na tym, co robisz właśnie tutaj, właśnie teraz. Jeśli to, co robisz, jest umiejętne, nie musisz martwić się o przyszłość. Po prostu dopilnuj, żeby pamiętać dobre lekcje, których nauczyłeś się z przeszłości.

Więc główne skupienie jest tutaj, ale łączy ono przeszłość i przyszłość. W końcu jesteśmy istotami żyjącymi w czasie. Czas, który już za nami, staje się pożyteczny na tyle, na ile potrafimy wyciągnąć z niego dobre nauki — takie, które zainspirują nas do działania w sposób prowadzący do długotrwałego pożytku i szczęścia, teraz i w przyszłości.

Źródło i licencja

Oryginalny tytuł
Mindful All the Way
Źródło oryginału
dhammatalks.org
Licencja
Creative Commons Attribution-NonCommercial 4.0 International (CC BY-NC 4.0)
Nota
Tłumaczenie wygenerowane przez AI i skorygowane. Lektor AI. Bez zmian merytorycznych w treści nauk.