Ugruntowani w żywiołach
Thanissaro Bhikkhu wyjaśnia, że postrzeganie ciała poprzez sześć żywiołów — ziemię, wodę, wiatr, ogień, przestrzeń i świadomość — nie jest czymś egzotycznym, lecz bezpośrednim sposobem odczuwania własnego doświadczenia. Szczególną rolę odgrywa oddech, bo jest najbardziej podatny na wpływ umysłu i pomaga rozprzestrzenić uważność na całe ciało, dzięki czemu umysł łatwiej pozostaje w chwili obecnej. Mowa zachęca, by porzucić nawyk myślenia o ciele wyłącznie jako o zwartej bryle i nauczyć się odczuwać je od wewnątrz jako bardziej płynne, otwarte i mniej napięte. Taki sposób patrzenia staje się praktycznym narzędziem medytacji, które pomaga lepiej rozumieć ciało i czuć się w nim jak u siebie.
Nagranie
Tekst mowy
Kiedy po raz pierwszy tłumaczyłem książkę Ajaana Lee „Keeping the Breath in Mind”, dodałem krótkie wprowadzenie, w którym mówiłem o właściwościach, czyli żywiołach — sześciu żywiołach: ziemi, wody, wiatru, ognia, przestrzeni i świadomości. Wyjaśniłem Ajaanowi Fuangowi, dlaczego to zrobiłem: że dla ludzi Zachodu te pojęcia będą bardzo obce. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem: „Dlaczego miałyby być obce? Przecież doświadcza się ich bezpośrednio”.
Dobrze jest się nad tym zatrzymać i pomyśleć, bo dla nas, ludzi wychowanych na Zachodzie, te pojęcia rzeczywiście są obce. Ale to, że on uznał moje wyjaśnienie za coś dziwnego, pokazuje coś ważnego: te żywioły wiążą się z naszym bezpośrednim doświadczeniem ciała. Nie trzeba być kimś egzotycznym, żeby je odczuwać. To po prostu kwestia nauczenia się, jak inaczej używać swojego postrzegania.
Dla wielu z nas ciało to ta stała część, część ziemi. A oddech to coś, co trzeba wtłaczać do ciała. Ale ze wschodniego punktu widzenia — z punktu widzenia, powiedzmy, medycyny tajskiej albo indyjskiej — oddech jest pierwszą rzeczą, jaką odczuwasz. Kształt twojego ciała oddechowego nie jest taki sam jak kształt ciała z mięsa. Zwykle trochę wykracza poza nie i ma mniej wyraźne granice.
Jeśli chodzi o wodę, to jest nią chłód, który możesz czuć — to jeden sposób jej określenia. Mówią też, że chodzi o spoistość. Nie wiem, jak miałbyś bezpośrednio doświadczać spoistości, ale chłód to coś, co da się poczuć. Ogień to ciepło. Przestrzeń to puste przestrzenie w ciele. W Kanonie wymienia się przestrzenie wewnątrz nosa, wewnątrz gardła, wewnątrz ust. Ale mnie bardziej pomaga myślenie o przestrzeni między atomami — a tego jest dużo. To pomaga rozluźnić nasze poczucie, że ciało jest zwartą bryłą z wyraźnie zaznaczoną granicą.
I wreszcie świadomość — to ona jest świadoma wszystkich tych rzeczy. Możesz zapytać: „Gdzie jest twoja świadomość?”. Jest w całym ciele. Po prostu jest taka część twojej świadomości, która zwykle staje się ogniskiem, miejscem, na które kierujesz największą uwagę. Zwykle jest to jeden punkt, ale możesz sprawić, żeby takich punktów było kilka naraz, albo wyćwiczyć ją tak, by była w pełni obecna w całym ciele — a to jest jedna z rzeczy, które próbujemy tu zrobić, kiedy doprowadzamy umysł do naprawdę mocnej koncentracji, takiej, w której oddech przenika wszystko.
Pomyśl o oddechu jako o pierwszej rzeczy, której doświadczasz. Co najpierw czujesz w ciele, od środka? Jest jakby płynne, jakby w ruchu i dość niewyraźne. Dopiero kiedy je napinamy, ciało staje się bardzo wyraźnie zarysowane. Do pewnego stopnia trzeba to robić, kiedy na przykład chodzisz albo wykonujesz jakąś fizyczną pracę. Ale kiedy siedzisz spokojnie, możesz pozwolić, żeby wszystko było trochę bardziej rozluźnione i mniej ostro określone. Wiele napięcia wtedy znika.
Kiedy bierzesz porządny, długi wdech, gdzie czujesz ruch? I jak odczuwa się taki długi oddech? Spróbuj uwrażliwić się na to, jak odczuwasz ciało od środka — bo właśnie na to nasze zachodnie wychowanie często nas znieczula. Musimy bardziej zwracać uwagę na pojęcia, na rzeczy odległe, a to znaczy, że przesłaniamy dużą część świadomości ciała.
Albo różne części tej świadomości zamieniają się w myśli o tym, o tamtym czy o jeszcze innym świecie myśli. Kiedy wchodzimy w świat myśli, to działa trochę jak klawisz Ctrl na komputerze. Naciskasz Ctrl i „c” nie znaczy już „c”, tylko „kopiuj”; „x” nie znaczy „x”, tylko „wytnij”; „s” nie znaczy „s”, tylko „zapisz”. Tak samo pewne odczucia w ciele zaczynają coś dla ciebie znaczyć, bo kojarzysz je z różnymi myślami.
Tutaj próbujemy wrócić do ciała sprzed tych wszystkich skojarzeń — po prostu do ciała jako ciała, samo w sobie. To jest nasz punkt odniesienia. Myślenie o nim w kategoriach tych żywiołów bardzo pomaga wejść z tym w kontakt.
Pomyśl, że jesteś świadomy swoich dłoni i że ta świadomość jest w dłoniach. Nie siedzi w twojej głowie i nie patrzy z góry na dłonie. Świadomość jest tam, w dłoniach. Tak samo ze stopami, nogami, z każdą częścią ciała. Chcesz w pełni zamieszkać tę przestrzeń, którą tutaj masz. To jest twoja przestrzeń. Nikt inny nie może doświadczać jej tak, jak ty. Ktoś mógłby cię rozciąć nożem, wsadzić rękę do środka twojego ciała — ale i tak nie doświadczyłby go tak, jak ty doświadczasz swojego ciała od środka.
Więc oprzyj się na tym, bo właśnie tutaj jesteś całkowicie w chwili obecnej. Żeby umysł odpłynął w przeszłość albo przyszłość, musi się skurczyć. To prawie tak, jakby pójście w przeszłość albo przyszłość wymagało wejścia do małej rurki. Jeśli twoja świadomość jest szeroka w chwili obecnej, nie zmieści się w tej rurce. Więc rozszerz ją, rozprowadź po całym ciele, tu i teraz. Wtedy pytanie brzmi: który z żywiołów będzie najbardziej na pierwszym planie? Na razie trzymaj się oddechu.
Będą chwile, kiedy masz gorączkę i jest ci gorąco, albo łapie cię dreszcz i robi ci się zimno, albo ciało wydaje się ciężkie. Tu możesz pobawić się tym, jak postrzegasz ciało. Jeśli na zewnątrz jest za gorąco, nie chcesz skupiać się na cieple wewnątrz ciała. Zapytaj siebie: gdzie w ciele jest najchłodniejsze miejsce? Albo kiedy na zewnątrz jest zimno, gdzie w ciele jest najcieplejsze miejsce? Skup się tam. A potem pomyśl, że to ciepło rozchodzi się po całym ciele. Jeśli kręci ci się w głowie, pomyśl o ziemi i o tym, że to ciało ma swój stały aspekt. A jeśli jesteś otępiały i przygaszony, pomyśl o oddechu, żeby znów cię podniósł.
Spośród wszystkich żywiołów oddech jest tym, który możesz regulować najszybciej i najłatwiej. To jeden z powodów, dla których się na nim skupiamy. To on najszybciej reaguje na umysł. To przez oddech umysł może wpływać na ciało, wprawiać je w ruch. I to przez oddech umysł doświadcza ciała. Bez oddechu każde poszłoby w swoją stronę. Więc myśl o oddechu jako o czymś podstawowym. I on jest wszędzie. Otacza całe twoje ciało. Gdziekolwiek jesteś w ciele, myśl o oddechu jako o czymś, co cię otacza. To osadza cię w chwili obecnej — a nie gdzieś obok niej, unoszącego się w pobliżu.
To są użyteczne sposoby postrzegania ciała. Możemy nie kupować całej medycyny, która idzie razem z tą teorią — że kiedy masz gorączkę, potrzebujesz czegoś chłodzącego, albo że przy pewnych rodzajach bólu związanych z energią oddechu potrzebujesz lekarstwa oddechowego albo lekarstwa ziemi. Ale możesz potraktować żywioły jako sposób bezpośredniego doświadczania ciała. Wtedy egzotyczność tej analizy znika i widzisz, że właśnie tak bezpośrednio doświadczasz ciała. To całkowicie uprawniony sposób. Nie ma w nim nic ezoterycznego.
Pamiętam, jak czytałem czyjąś krytykę książki „The Mind Like Fire Unbound”. Książka mówi o teorii ognia z czasów Buddy: żywioł ognia przenika wszystko, a rozpalenie ognia oznacza rozdrażnienie żywiołu ognia; ogień trzyma się swojego paliwa, a kiedy gaśnie, puszcza je i wraca do stanu utajonego. Ktoś zaprotestował: „To bardzo egzotyczny sposób patrzenia”, „Ludzie w tamtych czasach tak na to nie patrzyli”, a poza tym „tak patrzyli na to tylko bramini, nikt inny”. Ta krytyka była bardzo niespójna, ale wyraźnie opierała się na założeniu, że to, jak my na Zachodzie postrzegamy rzeczy, jest tym, jakie rzeczy naprawdę są, a wszyscy inni są dziwni.
Dobrze jest wyjść z takiego myślenia i zobaczyć, że wiele naszych zachodnich pojęć jest dość dziwnych. Przez edukację zostaliśmy odcięci od swoich ciał, wyobcowani ze swoich ciał.
Potrzebujemy nauczyć się tego na nowo, żeby wrócić do bezpośredniego doświadczenia rzeczy. I używać tego słownictwa, bo jest użyteczne. To nie jest jedyny sposób mówienia o tym, jak doświadczasz ciała, ale ma swoje zastosowania. I nie jest to jakiś egzotyczny ekran, który staje między tobą a ciałem.
To sposób mówienia o odczuciach w ciele, o których bez takiego słownictwa nie potrafiłbyś mówić. Tak samo jest z zawodowym degustatorem czy zawodowym ekspertem od zapachów. Tacy ludzie muszą nauczyć się bardzo, bardzo precyzyjnego słownictwa, żeby opisywać subtelne różnice smaków i zapachów. W ten sam sposób to słownictwo sześciu żywiołów albo sześciu właściwości pomaga uwrażliwić cię na rzeczy, które inaczej po prostu by ci umknęły.
Więc zobacz, co się dzieje, kiedy trzymasz w umyśle takie postrzeganie: oddech jest pierwszą rzeczą, jakiej doświadczasz w swoim ciele. Nie wtłaczasz oddechu w stałe części ciała. Otwierasz wszystkie różne energie oddechowe w ciele, tak żeby mogły się ze sobą połączyć.
Kiedy wciągasz powietrze z zewnątrz, na jeden sposób można powiedzieć, że wprowadzasz z zewnątrz energię. Ale można też powiedzieć, że to dzięki energii, którą już masz wewnątrz, powietrze wchodzi i wychodzi.
Kiedy myślisz o energii jako o czymś, co bierze początek tutaj, wtedy nie czujesz już takiego głodu oddechu. Widzisz, że kiedy brakuje ci energii oddechu, możesz po prostu skupić się na rozluźnieniu tego, co jest w środku, tak żeby oddech miał więcej swobody przepływu.
Więc ucz się używać tych pojęć, bo dają ci punkt zaczepienia do rzeczy wewnątrz ciała, których inaczej byś nie miał. Naucz się czuć z nimi jak u siebie.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Grounded in the Elements
- Źródło oryginału
- dhammatalks.org
- Nota
- Polska wersja została przygotowana w ramach niezależnego projektu edukacyjnego. Więcej o sposobie pracy: O projekcie.