Ciesz się, że tu jesteś
Mowa wyjaśnia, że aby umysł mógł osiągnąć Właściwą koncentrację, trzeba najpierw wyraźnie dostrzec niebezpieczeństwo pogoni za przyjemnościami zmysłowymi i nie pozwalać, by umysł błądził w tych obszarach. Jednocześnie do medytacji należy podchodzić z radością, otuchą i ufnością, pamiętając, że sama możliwość spokojnej praktyki jest czymś dobrym. Thanissaro Bhikkhu podkreśla, że przeszkody takie jak pożądanie, zła wola, ospałość, niepokój czy zwątpienie często tworzą przekonujące opowieści, dlatego trzeba umieć zdystansować się od nich i dostrzec ich niedorzeczność. Prawdziwe rozwiązanie leży w tym, co dzieje się tutaj i teraz: w oddechu, w uważnej obserwacji i w umiejętnych wyborach, które kształtują doświadczenie obecnej chwili.
Nagranie
Tekst mowy
Wskazówki Buddy, jak doprowadzić umysł do koncentracji, zaczynają się z jednej strony od przypomnienia, że trzeba wyjść poza zmysłowość — poza fascynację rozmyślaniem o przyjemnościach zmysłowych.
Nie możesz pozwalać umysłowi błądzić po tych obszarach. Budda mówi, że powinieneś mieć bardzo wyraźne poczucie, jak są niebezpieczne. Dlatego daje ci kilka dość dosadnych obrazów, które warto nosić w pamięci, jak choćby obraz małp.
Niektóre małpy w Himalajach trzymają się miejsca, gdzie chodzą tylko małpy, i tam są bezpieczne. Ale są też takie, które zapuszczają się tam, gdzie chodzą również ludzie. I te małpy są w niebezpieczeństwie, bo ludzie przychodzą i na nie polują.
Zastawiają pułapkę ze smoły — lepką pułapkę twoich myśli o widokach, dźwiękach, smakach i wrażeniach dotykowych — i małpa się przykleja. Im bardziej próbuje się wyrwać, tym bardziej grzęźnie. W końcu tylko tam leży i skamle, a wtedy przychodzi myśliwy, nadziewa ją na rożen i zabiera do domu.
To brutalny obraz. I taki właśnie ma być, żeby przeciwdziałać naszemu upodobaniu do zmysłowości. Dla większości z nas fantazje zmysłowe są po prostu przyjemne. Wydają się dość niewinne, a nawet jeśli niewinne nie są, i tak je lubisz. Masz z nimi mnóstwo przyjemnych skojarzeń. Budda próbuje więc nauczyć cię czegoś innego: miej z nimi także nieprzyjemne skojarzenia.
Jest też obraz jastrzębia, który ma kawałek mięsa i odlatuje z nim. Wtedy inne jastrzębie i wrony zaczynają go ścigać, i jeśli tego mięsa nie puści, to zginie. Tym właśnie jest zmysłowość.
Powinieneś więc naprawdę wyraźnie czuć niebezpieczeństwo tych obszarów, wiedzieć, że są to rejony umysłu, w które nie chcesz wchodzić.
Z drugiej jednak strony Budda mówi, że do koncentracji trzeba podchodzić z radością.
Jest wiele sposobów, żeby rozradować umysł. Cieszysz się z powodu swojej cnoty. Cieszysz się po prostu dlatego, że masz okazję to robić: mieć trochę spokojnego czasu sam na sam ze sobą, bez żadnych innych obowiązków. Innymi słowy, musisz podnieść się na duchu.
W Tajlandii mówi się o podnoszeniu umysłu ku jego obiektowi, a częścią tego jest właśnie podniesienie się na duchu, poczucie, że robisz coś dobrego. Ajaan Suwat bardzo często o tym mówił. „Podejdź do tego” — mówił — „z przekonaniem, że to jest dobra rzecz, i z ufnością, że jeśli opanujesz tę umiejętność, zaprowadzi cię daleko. I że naprawdę potrafisz ją opanować”.
Dlatego ważne jest, żeby w trakcie praktyki mieć pogodne nastawienie, bo będą niepowodzenia. A te, które naprawdę cię cofają, to te chwile, kiedy wpadasz w przygnębienie, dobijasz samego siebie i mówisz: „Nigdy niczego nie potrafię zrobić porządnie”. A potem zaczyna się długa litania rzeczy, które źle zrobiłeś w przeszłości. Ale to w niczym nie pomaga.
Musi być w umyśle taka część, która odsunie się od tego i powie: „Nie muszę się w to wciągać”.
Ta zdolność, by odsunąć się od negatywnych myśli w umyśle — na tym w gruncie rzeczy polega poczucie humoru. Patrzysz na świat, robisz mały krok w tył i tak, to marne miejsce, ludzie bywają okropni, ale potrafisz się odsunąć i zobaczyć w tym wszystkim ironię.
Ludzie twierdzą, że szukają szczęścia, a jednak robią rzeczy, które prowadzą do cierpienia. Trzeba mieć dla nich współczucie, ale trzeba też dostrzegać tę ironię — żeby nie dać się wciągnąć w ich opowieści.
Tak samo jest z twoim własnym umysłem. Twój umysł ma w sobie parę bardzo niezdrowych opowieści, na które musisz uważać, więc musisz umieć się od nich odsunąć.
Kiedy nabierasz trochę dystansu do tego, co zanieczyszcza umysł, i potrafisz się z tego śmiać, widząc, jak głupia jest twoja chciwość, jak głupi jest twój gniew, jak głupie jest twoje przygnębienie — ten dystans cię od nich uwalnia. A kiedy umysł się od nich uwalnia, może się uspokoić.
Taki jest sens wszystkich tych fragmentów w bardzo długich suttach, gdzie Budda szczegółowo wyjaśnia, jak radzić sobie z przeszkodami i czym te przeszkody są: jest przeszkoda pożądania zmysłowego, przeszkoda złej woli, ospałość i otępienie, niepokój i lęk, wątpliwość.
Każda z tych przeszkód poda ci mnóstwo powodów, dlaczego ma rację. I znowu: jeśli nie potrafisz przejrzeć tych powodów i zobaczyć, jakie są głupie, dasz się wciągnąć.
Więc musisz umieć śmiać się ze swojego pożądania zmysłowego, śmiać się ze swojej złej woli. Śmiać się z tej części umysłu, która mówi: „Och, teraz jestem zmęczony, naprawdę muszę się przespać”. Albo z tej części, która mówi: „Muszę się martwić o x. Muszę się martwić przeszłością. Muszę się martwić przyszłością”. Co właściwie daje zamartwianie się? Musisz umieć wyrwać się z opowieści, która usprawiedliwia taki sposób myślenia.
Wątpliwość ma oczywiście dwa rodzaje. Jest zdrowa wątpliwość i niezdrowa wątpliwość. Zdrowa wątpliwość chce wiedzieć. Zastanawiasz się nad czymś; chcesz wiedzieć, czy ta ścieżka jest prawdziwa, czy nie. Taką wątpliwość wręcz warto wspierać. Powiedz: „Nie wiem, a najlepszy sposób, żeby się dowiedzieć, to spróbować”.
Jest też inna wątpliwość — leniwa, taka, której nie chce się nawet próbować. Tę wątpliwość trzeba zakwestionować, bo ma skłonność do cynizmu. I jest jakiś powód, dla którego cyniczne głosy mają w naszych umysłach taką siłę — te, które mówią ci, że nie dasz rady. Podsuną ci długą listę sytuacji z przeszłości, kiedy nie zrobiłeś tego, co powinieneś. Więc musisz je zapytać: „Jaki jest wasz cel?” „Dlaczego próbujecie podważać tę praktykę? Dlaczego próbujecie podważać moją zdolność, żeby to zrobić?”
Będzie taka część umysłu, która powie: „Jeśli wmówię sobie, że nie dam rady, to kiedy okaże się, że rzeczywiście nie daję rady, nie będę rozczarowany”. Co to w ogóle za rozumowanie? Nikt do niczego w życiu nie doszedł, myśląc w ten sposób.
Musisz więc nauczyć się dostrzegać głupotę wielu swoich przeszkód. Wtedy możesz się z nich wycofać.
Kiedy już widzisz, że to są przeszkody i że stoją na drodze do prawdziwego szczęścia, to już duża część walki. Możesz otworzyć się na myśl: „Tak, one się mylą”. Ich argumenty i usprawiedliwienia tracą wtedy dużą część swojej siły — i umysł może się uspokoić.
Jak powiedział Budda, pojawia się wraz z tym poczucie uwolnienia. To tak, jakbyś miał chorobę i właśnie został wyleczony. Jakbyś siedział w więzieniu i właśnie wyszedł na wolność. Jakbyś był niewolnikiem, a teraz zostałeś wyzwolony.
Pojawia się z tego radość, a ta radość będzie pożywieniem dla twojej koncentracji. Umysł naprawdę potrzebuje dobrego miejsca, w którym może przebywać, miejsca, gdzie czuje się swobodnie i pewnie.
Więc chociaż musimy być pilni, czujni wobec niebezpieczeństw w naszym umyśle, to nie znaczy, że mamy być ponurzy — bo ponurość też może być czymś, co zanieczyszcza umysł, bo cię wyczerpuje. To jest praktyka na długi dystans. A ponurość nie trwa długo — a przynajmniej nie pozwala tobie długo wytrwać. Zobacz więc niebezpieczeństwo w ponurości. Zobacz, że to też jest coś, co zanieczyszcza umysł.
Więc choć poważnie traktujemy praktykę, jesteśmy też zadowoleni, że tu jesteśmy, cieszymy się, że tu jesteśmy. To w końcu dobre miejsce. Jesteś tu, przy swoim oddechu. To twój teren. To, jak odczuwasz oddech od środka, jest czymś, czego nikt inny nie może znać. To, jak cierpisz od środka, też jest czymś, czego nikt inny nie może znać. Problem jest tutaj, ale rozwiązanie też jest tutaj. I to jest twój teren.
Ajaan Suwat często zwracał uwagę na pewien paradoks. Tak często słyszymy o tym, że rzeczy są nietrwałe, niosą cierpienie i są nie-ja, ale to, co robisz właśnie tutaj, właśnie teraz — twoja karma tutaj i teraz — to jest twoje. Wybory, których dokonujesz właśnie teraz — one są twoje. I możesz je podejmować umiejętnie albo nieumiejętnie, jak chcesz, ale po co podejmować je nieumiejętnie?
Czasem dlatego, że nie rozpoznajesz pewnych schematów myślenia jako nieumiejętnych. Ale kiedy zostajesz ostrzeżony, że są niebezpieczne, jesteś w lepszej pozycji, żeby lepiej się w tym rozeznać, rozumiejąc, że to, czego doświadczasz, jest połączeniem starej karmy i nowej karmy. Ze starą karmą niewiele możesz zrobić, ale tak wiele z tego, czego doświadczasz, opiera się właśnie na nowej karmie, na wyborach, których dokonujesz właśnie teraz.
Więc przebywaj na tym swoim terenie. Bądź na nim w pełni. Użyj całej swojej zdolności obserwacji, tego, co Budda nazwałby „zaangażowaniem i refleksją”: rób na ścieżce to, co potrafisz, a potem przyglądaj się rezultatom.
Jeśli rezultaty nie są dobre, zapytaj siebie: „No dobrze, co robię źle? Co mogę zmienić?” Bo w obecnej chwili jest naprawdę wiele rzeczy, które możesz zmienić. Wykorzystaj to. Dlatego to jest dobre miejsce i dlatego powinieneś się cieszyć, że tu jesteś.
Źródło i licencja
- Oryginalny tytuł
- Glad to Be Here
- Źródło oryginału
- dhammatalks.org
- Nota
- Tłumaczenie wygenerowane przez AI i skorygowane. Lektor AI. Bez zmian merytorycznych w treści nauk.